Reklama

Reklama

"Nosferatu" Jarzyny wraca do Teatru Narodowego

Nową odsłonę spektaklu "Nosferatu" Grzegorza Jarzyny oglądać będzie można od piątku w Teatrze Narodowym w Warszawie. - Skupiłem się na tym, co znaczy żyć wiecznie gdy straciło się miłość, co znaczy wiecznie szukać dawno utraconej miłości - mówi Cezary Kosiński, odtwórca roli tytułowej.

Sztuka inspirowana jest klasyczną pozycją literatury grozy, powieścią "Dracula" Brama Stokera z 1897 r. Spektakl Jarzyny to opowieść o wpisanym w naturę ludzką pragnieniu wyzwolenia ze świata materialnego i społecznego oraz rozważania na temat tożsamości.

Reklama

Reżyser podejmuje refleksję nad fenomenem życia i nieśmiertelności oraz połączenia miłości ze śmiercią. Spektakl oglądać będzie można 13, 14 i 15 września.

Główną rolę w spektaklu zagra Cezary Kosiński, który zastępuje niemieckiego aktora Wolfganga Michaela.

- Moja premiera odbyła się w Australii. Teatr został zaproszony na festiwal do Adelaidy. Wolfgang nie mógł jechać. Wtedy Grzegorz Jarzyna zaproponował mi zastępstwo - powiedział Kosiński w rozmowie z PAP.

- W interpretacji Wolfganga najsilniejszym akcentem było to, że jest kimś obcym, kto pochodzi z innego, niezrozumiałego świata, ja musiałem oprzeć się na czym innym. Skupiłem się na tym, co to znaczy żyć wiecznie gdy straciło się miłość, co to znaczy wiecznie szukać dawno utraconej miłości. Wreszcie, czym jest samotność człowieka skazanego na wieczne życie - tłumaczył aktor.

Wśród swoich inspiracji przy przygotowywaniu roli Kosiński wymienia książkę Marii Janion "Wampir. Biografia symboliczna".

- Nie wyobrażam sobie docierania do istoty mitu o wampirze bez tej pozycji. Nie sposób uniknąć także popkulturowych odniesień, choćby za sprawą seriali takich jak "Czysta krew", czy sagi "Zmierzch".

Wampir jest jednym z najczęściej wykorzystywanych w kulturze mitów. Świadczy to o sile wyrosłej z dawnych wierzeń legendy. Co ciekawe mit jest na tyle nośny, że wciąż można w nim odnaleźć coś nowego".

- W trakcie pracy odkryłem coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Nosferatu mówi: Całe życie czekałem na zachód słońca, dzisiaj chcę poczekać na wschód, chcę zobaczyć czyste, jasne światło. Ta deklaracja może być rozumiana jako akt samobójczy. Przecież światło oznacza dla wampira śmierć. Może to być jednak rozumiane jako symboliczne przejście na jasną stronę.

Odnosząc to do współczesności, taka interpretacja wskazuje na odwrócenie porządku rzeczy. Jest w tym również dużo melancholii. Żyjemy w czasach, w których nawet wampir musi umrzeć, nie ma dla niego miejsca. Jesteśmy rozpięci między mitem romantycznym, a rzeczywistością, która oferuje nam wszystko, czego chcielibyśmy doświadczyć. Ale na to nie wystarcza nam życia - dodał.

Przy okazji "Nosferatu" Kosiński współpracuje z Grzegorzem Jarzyną po raz dziewiąty. Wcześniej występował m.in. w jego "Bziku tropikalnym", "Magnetyzmie serca", "Giovannim" oraz spektaklu "2007: Macbeth".

- Bardzo cenię Grzegorza jako reżysera. Spotykaliśmy się w pracy wielokrotnie i zawsze wspólnie odkrywaliśmy coś nowego wspólnie. Nigdy nie było nudy, czy rutyny. Znamy się dobrze, co pozwala na szybką komunikację. Pewnych rzeczy nie musimy dogadywać miesiącami, wystarczy jedna rozmowa - powiedział aktor o jego relacji zawodowej z Jarzyną.

Od września 2013 r. Kosiński jest etatowym aktorem Teatru Narodowego. Rozpoczął próby do "Milczenia o Hiobie" w reżyserii Piotra Cieplaka, premiera 24 października.

Pod koniec października "Nosferatu" zostanie pokazany w prestiżowej Brooklyn Academy of Music w Nowym Jorku w ramach Next Wave Festival. Spektakl powstał w koprodukcji Teatru Rozmaitości i Teatru Narodowego w Warszawie we współpracy z Narodowym Instytutem Audiowizualnym oraz Barbican Theatre w Londynie i Dublin Theatre Festival.

W rolach głównych występują: Cezary Kosiński, Jan Frycz, Jan Englert, Katarzyna Warnke, Sandra Korzeniak i Adam Woronowicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL