Reklama

Reklama

"Niepokojące". Trzaskowski wskazuje na marsz w Warszawie

Ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Jak poinformował prezydent stolicy jego przebieg był "dosyć spokojny". Nie obyło się jednak bez incydentów. - Niepokoją mnie hasła antyukraińskie, antyeuropejskie - mówił Rafał Trzaskowski jeszcze w trakcie przemarszu.

Marsz Niepodległości ruszył z Ronda Dmowskiego. Alejami Jerozolimskimi i mostem Poniatowskiego manifestacja po dwóch godzinach dotarła na błonia Stadionu Narodowego. Od godz. 17 odbywają się tam zaplanowane koncerty. Zakończenie przewidziane jest na godz. 19.

Jeszcze przed wyruszeniem pochodu głos zabrała ppłk. Stanisława Kociełowicz ps. "Iskierka". - Cieszmy się, że mamy wolną i niepodległą Polskę. Kochajmy ją. Kochajmy naszą ojczyznę i również siebie kochajmy - apelowała kombatantka.

Manifestację, która od lat przechodzi ulicami Warszawy w rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, od 2011 roku organizuje stowarzyszenie Marsz Niepodległości. 

Reklama

Organizator marszu Robert Bąkiewicz apelował przed jego rozpoczęciem o "godne zachowane i spokojną atmosferę". W trakcie przemarszu poinformował, że uczestniczyło w nim blisko 100 tys. osób.

Marsz Niepodległości. "Cieszmy się, że mamy wolną i niepodległą Polskę"

Wśród uczestników Marszu Niepodległości byli politycy Solidarnej Polski: minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski, wiceminister klimatu Jacek Ozdoba i europoseł Patryk Jaki. Na marszu pojawił się także poseł PiS Antoni Macierewicz.

- Tysiące polskich patriotów. Cieszymy się, że możemy być tu z nimi - mówił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

W marszu uczestniczył także Janusz Korwin-Mikke.

Ponadto, na przemarszu pojawiły się grupy rekonstrukcyjne. Przed startem uczestnicy skandowali hasła takie jak "duma, narodowa duma", "Brońcie krzyża", czy "Polska poddana Chrystusowi". Odpalono również race, z których dym unosił się nad rondem Dmowskiego.

Marsz Niepodległości. Spalona flaga, akcja służb

W czasie przejścia nie brakowało pewnych incydentów. Na wysokości Ronda de Gaulle'a uczestnicy musieli przystanąć. Doszło tam do trać z kontrmanifestantami. Policja zepchnęła ich w kierunku ulicy Nowy Świat. Funkcjonariusze obezwładnili i wynieśli z okolic ronda de Gaulle’a kilku mężczyzn. Mieli oni ze sobą banery z napisami, m.in. "nacjonalizm to nie patriotyzm.

Na trasie przemarszu pojawiła się także pirotechnika. Część środowisk prawicowych maszerowała też z bilboardami, na których przekreślone były m.in. logo środowisk LGBT, a także twarz prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. 

Młodzież Wszechpolska spaliła flagę Strajku Kobiet, co wzbudziło oburzenie środowisk związanych z opozycją.

Na marszu pojawiły się także transparenty z hasłami "Stop ukrainizacji Polski" związane z partią Grzegorza Brauna.

Przemarsz w Dniu Niepodległości w Warszawie zabezpieczały siły policji. Trasę patrolowały policyjne śmigłowce. Gdy kolumna przechodziła przez most Poniatowskiego, po Wiśle przepływały łodzie policyjne i strażackie.

Rafał Trzaskowski o liczbie uczestników marszu

Gdy Marsz Niepodległości przechodził ulicami Warszawy, prezydent stolicy poinformował o sytuacji.

- W tym roku marsz odbywa się w sposób dosyć spokojny. Mamy do czynienia z pewnymi incydentami. Zwracaliśmy na to uwagę policji - powiedział Rafał Trzaskowski, który znajdował się w centrum kryzysowym stolicy. - Niepokoją mnie jedynie hasła antyukraińskie, antyeuropejskie - powiedział prezydent Warszawy. Dodał, że trudno oszacować dokładna liczbę uczestników, ale uważa, że jest ich mniej niż w latach poprzednich.

- Mam nadzieję, że kiedyś to państwo włączy się w organizację obchodów. Stoję na stanowisku, że marsz orgaznizowany przez ludzi, którzy nie mają pojęcia o patriotyzmie, nie powinien być uprzywilejowany - podkreślił Trzaskowski zapytany, czy marsz powinien być wydarzeniem cyklicznym.

Reklama

Reklama

Reklama