Reklama

Reklama

Nie żyje dziennikarz z Mławy. Od miesięcy dostawał pogróżki

Nie żyje Łukasz Masiak, 32-letni dziennikarz i twórca jednego z najpopularniejszych portali w Mławie. Mężczyzna został zamordowany w nocy z soboty na nadzielę w jednym z nocnych lokali w Mławie. Okoliczności zdarzenia badają policja i prokuratura. Trwają m.in. ustalenia dotyczące sprawcy.

Jak poinformował zastępca prokuratura rejonowego w Mławie Krzysztof Molenda, zdarzenie zostało wstępnie zakwalifikowane jako śmiertelne uszkodzenie ciała.

Reklama

- Mężczyzna był redaktorem portalu "naszamława.pl". Na obecnym etapie nie wiążemy zdarzenia z działalnością zawodową ofiary, jako redaktora. Sprawca nie jest jeszcze zatrzymany. Ale myślę, że jest to kwestią niedługiego czasu - powiedział  Molenda.

Wyjaśnił, iż do zdarzenia doszło około godz. 2. w nocy, w kręgielni jednego z lokali na terenie Mławy. "O szczegółach na razie nie mogę mówić. Jest za wcześnie na upublicznianie bardziej szczegółowych informacji" - zastrzegł, powołując się na dobro prowadzonych obecnie działań.

- Policja koncentruje się na dotarciu do wszystkich możliwych świadków. Na miejscu zabezpieczyliśmy odpowiednie ślady - powiedziała rzeczniczka mazowieckiej policji Alicja Śledziona.

Podejmował "trudne tematy"

Informując w niedzielę o śmierci Łukasza M., media podają, iż wcześniej dziennikarzowi, który podejmował "trudne tematy", kilkakrotnie grożono, a w styczniu 2014 r. został napadnięty.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciło się w liście otwartym do minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej "z kategorycznym żądaniem przeprowadzenia skutecznego śledztwa" - zarówno w sprawie zabójstwa dziennikarza, jak i "sprawiających wrażenie ewidentnych" zaniechań organów, które powinny zapewnić mu bezpieczeństwo.

W liście podkreślono, iż według przekazanych przez media informacji Łukasz M. "wielokrotnie alarmował w sprawie zagrożenia dla swojego życia i zdrowia, co więcej, już raz padł ofiarą ataku".

"Morderstwo dziennikarza i niezdolność organów państwa do tego, by zapewnić mu elementarne bezpieczeństwo na tak podstawowym poziomie, jak ochrona jego zdrowia i życia, kładzie się cieniem na funkcjonowanie całego państwa, a odpowiedzialność za ten fakt ponosi także Pani, jako Minister Spraw Wewnętrznych" - brzmi stanowisko CMWP SDP.

Wcześniej został napadnięty i pobity, nic nie ukradziono

"Tygodnik Gazeta Mławska" poinformował w niedzielę na swojej stronie internetowej, że do pierwszego napadu na Łukasza M. doszło w połowie stycznia 2014 r., gdy w okolicy jego domu zamaskowany sprawca użył gazu i bił. Według gazety Łukasz M. opisywał to zdarzenie tak: "To na pewno nie był napad na tle rabunkowym. Miałem przy sobie aparat, dokumenty i telefon. To była osoba, która na mnie czekała. Nic do mnie nie mówiła. Na pewno chodziło o zamieszczanie tekstów na portalu. Innej możliwości nie widzę".

W relacji tej Łukasz M. zaznaczył, że domyśla się "o jakie teksty chodziło". "Domyślam się, kto mógł stać za tym pobiciem, ale nie mogę tego ujawnić. To jest sprawa dla policji" - opisywał zdarzenie dziennikarz cytowany przez "Tygodnik Gazeta Mławska". Gazeta zaznacza, że sprawcy napadu nie ustalono.

Mężczyzna, osierocił dwoje dzieci, był jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w regionie. Często podejmował tematy trudne i kontrowersyjne. Pisał odważnie i rzetelnie, za co był bardzo ceniony także w środowisku dziennikarskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne