Reklama

Reklama

Napisy "Tęsknię za tobą Żydzie" skrytykowane

Napisy "Tęsknię za tobą Żydzie", które pojawiły się m.in. na gmachach ASP i Zachęty spotkały się z krytyką przedstawicieli tych placówek i internautów. Ich zdaniem to wandalizm i niszczenie zabytków. Policja na razie nie otrzymała zawiadomienia o przestępstwie.

Wymalowane brązową farbą sporych rozmiarów napisy znalazły się na elewacjach Akademii Sztuk Pięknych, galerii Wojciecha Fibaka, Galerii Zachęta i Centrum Sztuki Współczesnej.

"Doszło do skandalu"

Reklama

Pomysłodawcą umieszczania hasła "Tęsknie za tobą Żydzie" w miejscach przed wojną zamieszkałych przez Żydów był w 2009 r. artysta Rafał Betlejewski, któremu autorzy napisów podpisujący się jako "Dzieci Ulicy" przesłali maila ze zdjęciami dokumentującymi ich działalność. Betlejewski skrytykował jednak pomysł umieszczania tych napisów w zlokalizowanych w centrum miasta instytucjach ważnych dla sztuki.

- Ja sam nie namalowałbym napisów w tych miejscach. Przeraża mnie zarówno lokalizacja w głównych punktach Warszawy, gdzie bardzo łatwo zostać zatrzymanym, jak i majestat instytucji sztuki, które stały się celem działania. To, co jest dla mnie interesujące w tym wydarzeniu, to moja reakcja na wybór ścian (...) Mam wrażenie, że dokonano przekroczenia, występku. Że doszło do skandalu! - podkreślił Betlejewski.

"To zwykłe chuligaństwo"

Napisy zostały już usunięte z elewacji placówek, a ich przedstawiciele nie kryją negatywnego stosunku do tego typu działalności.

- Zostały potraktowane farbą zabytkowe mury Zachęty. Usunięcie napisu trochę zajęło, ponieważ trzeba było zamawiać specjalne maszyny, które musiały zetrzeć je wraz z warstwą muru. Odcinamy tej działalności jakiekolwiek nogi artystyczne. Nie widzimy w tym grama artyzmu. Jest to zwykłe chuligaństwo i rodzaj wandalizm - powiedziała rzeczniczka Zachęty Olga Gawerska.

Negatywnie do napisów odnieśli się także internauci wypowiadający się na profilu "Tęsknię za Tobą Żydzie" na Facebooku. Uznali je za wandalizm, działalność pseudoartystyczną i niszczenie budynków zabytkowych. Ich zdaniem autorzy napisów zmienili początkowo ciekawą akcję artystyczną w "zwykłe chamstwo" i wyrażali nadzieję, że zostaną surowo ukarani.

Sprawę bada policja

Sprawą zajęła się także stołeczna policja. - Przeprowadziliśmy czynności we własnym zakresie - oględziny. Jak dotąd nie wpłynęło do nas żadne zawiadomienie od administratorów budynków o popełnieniu przestępstwa - powiedział Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Z nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy wynika, że jeden z administratorów już zapowiedział, że takiego zawiadomienia nie skieruje. Oględziny są przygotowaniem do ewentualnego badania sprawy w kierunku niszczenia mienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy