Reklama

Reklama

Myszojeleń Arnold nowym mieszkańcem warszawskiego zoo

Warszawski ogród zoologiczny ma nowego podopiecznego - to kanczyl jawajski, zwany również myszojeleniem. Zwierzę należy do grupy najmniejszych ssaków kopytnych na świecie. "Ze względu na niewystarczającą ilość danych i trudności zaobserwowania tego gatunku w naturze, posiada on kategorię - DD (Data Deficient) w Czerwonej Księdze IUCN" - podkreśla stołeczne zoo.

- Arnold to samczyk kanczyla jawajskiego, przyjechał do nas kilka dni temu z ogrodu zoologicznego w szwajcarskim Bernie - mówi Marcin Chrapowicki w rozmowie z Adrianem Zuchewiczem, reporterem Polsat News. Jak zaznacza pracownik stołecznego zoo, kanczyl jawajski "to w zasadzie najmniejszy ze wszystkich żyjących na świecie jeleniowatych - kuzyn naszej sarny. Oczywiście jest od niej znacznie mniejszy".

Reklama

Kanczyl jawajski należy do grupy rzadko występujących gatunków. - W tej chwili w Europie mamy ok. 30 samców i tylko 18 samic - wyjaśnia Chrapowicki. - Jest objęty Europejskim Programem Hodowlanym  - dodaje.

Jak się okazuje, być może niebawem do Arnolda dołączy towarzyszka. - Czekamy na rekomendację, kiedy będziemy mogli przyjąć samiczkę - informuje pracownik zoo.

Znany jako myszojeleń

W Polsce kanczyl jest znany również pod nawą myszojeleń. - To spolszczenie angielskiej nazwy "mouse deer" - tłumaczy Marcin Chrapowicki. I podkreśla, że w na świecie istnieje kilka gatunków kanczyli. Ten, który trafił do stolicy, czyli kanczyl jawajski w naturalnych warunkach zamieszkuje lasy tropikalne w Azji.

Zwierzęta należące do grupy kanczyli jawajskich są bardzo rzadkie i do końca nie wiadomo, jak liczebna jest ich populacja. Ze względu na warunki, w jakich żyją, trudno to zweryfikować.

- Jest jeszcze kanczyl ciemny, który występuje na Filipinach oraz kilka innych gatunków - opowiada Chrapowicki. - Wyginął natomiast kanczyl srebrnogrzbiety - zupełnie inny gatunek - dodaje pracownik stołecznego zoo. 

"Raczej straszenie niż obrona"

Kanczyle mają ciekawy system obronny. - To raczej straszenie niż obrona, bo na większym drapieżniku nie robi to naprawdę wrażenia - zaznacza Marcin Chrapowicki. - Dorosłe samce mają takie wyraźne, bardzo długie, pozwijane kły, które są ostre. I faktycznie mogą nimi zranić drapieżnika - dodaje. 

Dodatkowo w momencie obrony wydają też czasami różne odgłosy. W ten sposób mogą ostrzegać inne kanczyle przed niebezpieczeństwem. Prowadzą głównie nocny tryb życia. Arnold przebywa w warszawskim zoo od niedawna i dopiero oswaja się z nowym otoczeniem.

Na ten moment ogród zoologiczny w Warszawie jest otwarty dla zwiedzających. Na terenie zoo trzeba nosić maseczkę ochronną. Z kolei w pawilonach obowiązuje jednostronny ruch. - Obecnie ogród jest otwarty, natomiast jak długo, tego nie jestem w stanie powiedzieć - podkreśla Chrapowicki. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy