Reklama

Reklama

Mazowieckie: Konstanty Radziwiłł unieważnił uchwałę krajobrazową

Wojewoda mazowiecki unieważnił uchwałę krajobrazową Rady Miasta Stołecznego Warszawy. W uzasadnieniu wskazał na istotne naruszenie trybu sporządzenia uchwały, m.in. na brak ponownych uzgodnień z mazowieckim konserwatorem zabytków i ponownego wyłożenia projektu do publicznego wglądu po wprowadzenie licznych zmian w uchwale.

Uchwała Rady Miasta st. Warszawy w sprawie zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń (tzw. uchwała krajobrazowa) została przyjęta 16 stycznia 2020 roku. Reguluje, gdzie i jak można umieszczać reklamy. Przewiduje m.in. umieszczanie szyldów jedynie w strefie parteru budynków (z nielicznymi wyjątkami), a nośników reklamowych - jedynie wzdłuż konkretnie wyznaczonych ciągów komunikacyjnych.

Reklama

Postępowanie wyjaśniające w sprawie warszawskiej uchwały krajobrazowej wszczął na początku lutego Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Obawy urzędu wzbudziła możliwość stworzenia przez spółkę AMS z grupy Agora monopolu i wyeliminowania z rynku innych firm z branży reklamowej. "Proponowane przepisy regulują kwestie stawiania nośników reklamowych na terenie Warszawy. W praktyce jedną z nielicznych dozwolonych form reklamy na obszarze Miasta Stołecznego Warszawy będą nośniki na przystankach komunikacji miejskiej, kontrolowane obecnie przez jednego dostawcę treści" - podał urząd w komunikacie.

W wydanym 24 lutego rozstrzygnięciu nadzorczym wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł stwierdził nieważność uchwały krajobrazowej. W uzasadnieniu podał, że w sposób istotny naruszono tryb podjęcia uchwały, gdyż po wprowadzeniu w trakcie sesji Rady Warszawy licznych zmian w jej treści, nie uzgodniono projektu z Mazowieckim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i nie wyłożono go ponownie do publicznego wglądu. "Owe zmiany skutkowały radykalną zmianą sytuacji wielu podmiotów - zarówno właścicieli oraz użytkowników nieruchomości, podmiotów gospodarczych, a także innych adresatów uchwały, zaś nowe zmiany nie byłyby akceptowalne przez organ uzgadniający" - napisano w rozstrzygnięciu nadzorczym.

Wojewoda zwrócił też uwagę, że uchwała wykracza poza zakres upoważnień ustawowych. Zaznaczył też, że naruszenia dotyczą szeregu zapisów uchwały, "a tym samym odnoszą się do różnych regulacji, które ostatecznie nie będą mogły pełnić funkcji regulacji zupełnej w zakresie zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń".

Rozstrzygnięcie nadzorcze zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego. Miasto może w ciągu 30 dni od doręczenia decyzji złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Działacze miejscy oburzeni

Oburzenia decyzją Konstantego Radziwiłła nie kryją m.in. działacze stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze". "Wojewoda Radziwiłł a wraz z nim cały rząd PiS zapisał się dziś w historii Warszawy jako obrońca syfu reklamowego" - piszą aktywiści w mediach społecznościowych. 

"Przede wszystkim Wojewoda bez żadnej konkretnej podstawy ustawowej zakwestionował to, że gdy w 2018 roku przeprowadzono w trybie art, 37b ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym konsultacje, po których naniesiono do projektu uwagi, to ponownie nie przeprowadzono trybu konsultacji od nowa. To nonsens" - komentują. "Idąc tym tropem za każdym razem, gdyby były uwagi trzeba by całość procedury przeprowadzać na nowo. Przy tym Wojewoda powołuje się wymóg zapewnienia partycypacji obywateli - brzmi to jak ponury żart w ustach przedstawiciela władzy PiS, która nocą przepycha ustawy napisane na kolanie przez Parlament. Nie mówiąc już o tym, że prace nad uchwałą trwały 4 lata - na każdym etapie prac istniała możliwość zgłaszania uwag..." - czytamy.

Aktywiści zarzucają także wojewodzie "brak sensownych argumentów", dlaczego miasto miałoby stosować zasady dotyczące miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i studium do uchwały krajobrazowej.

"Ponadto Wojewoda wymienia inne powody nieważności uchwały, niektóre aż za mocno przypominające argumenty branży reklamowej: limitowanie maksymalnej liczby nośników reklamowych na pojedynczej nieruchomości, przyczepienie się do formy ażurowej reklamy jako ograniczającej dopuszczalne materiały budowlane, regulowanie przez uchwałę parametrów wyświetlaczy LED" - punktują na profilu na Facebooku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje