Reklama

Reklama

Lekarze: Przewlekła choroba nerek przeważnie wykrywana za późno

Aż 95 proc. polskich pacjentów z przewlekłą chorobą nerek umiera przedwcześnie z powodu niewykrycia choroby. U 2,5 proc. jest ona diagnozowana w stadium skrajnej niewydolności nerek - przypominają lekarze z okazji Światowego Dnia Nerki, obchodzonego 14 marca.

Jest to wspólna inicjatywa Międzynarodowego Towarzystwa Nefrologicznego oraz Międzynarodowej Federacji Fundacji Nerek.

Reklama

Jak przypomniał prof. Ryszard Gellert, kierownik Kliniki Nefrologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, z badań PolNef wynika, że na przewlekłą chorobę nerek (PChN) może cierpieć ok. 15 proc. dorosłych Polaków, czyli 4,5 mln. - To bardzo dużo. Oznacza to, że co 8-9 dorosła osoba w naszym kraju ma przewlekle chore nerki - powiedział nefrolog. Dodał, że niewydolność tego narządu występuje u co 12. Polaka.

- Przewlekła choroba nerek rozwija się przez co najmniej 10 lat, ale najszybciej postępuje na początku i wtedy można ją zahamować lub znacznie opóźnić jej rozwój. Dlatego warto dokładać wszelkich starań, żeby wcześnie ją wykryć i skutecznie leczyć - powiedział prof. Gellert.

Problem stanowi to, że PChN w większości przypadków długo nie daje objawów aż do bardzo zaawansowanych stadiów, kiedy nie pozostaje nic innego jak leczenie nerkozastępcze (dializoterapia lub przeszczep nerki, które jest leczeniem optymalnym). Nawet jeśli objawy występują, to są nieliczne i mało charakterystyczne, jak np. osłabienie, obrzęki na podudziach, łagodna niedokrwistość. Dlatego co roku powinno się wykonywać ogólne badanie moczu i oznaczać stężenie kreatyniny w surowicy krwi - przypomniał nefrolog.

PChN jest najczęściej powikłaniem źle leczonych innych schorzeń przewlekłych, takich jak np. cukrzyca i nadciśnienie tętnicze, a także schorzeń, które dotyczą kłębuszków nerkowych.

Zdaniem prof. Gellerta, do regularnego badania moczu i poziomu kreatyniny we krwi skłonić nas powinien choćby fakt, że 95 proc. osób z PChN umiera przedwcześnie z powodu niewykrytej w porę choroby i jej następstw, takich jak zawały serca, udary mózgu, niewydolność serca. 2,5 proc. chorych ma tak późno wykrytą chorobę, że kwalifikuje się do leczenia nerkozastępczego, tj. dializoterapii lub przeszczepu nerki - przypomniał prof. Gellert.

Dlatego organizatorzy obchodów Światowego Dnia Nerki w 2013 roku przeprowadzają w wybranych szpitalach w Polsce akcje informacyjne pod hasłem: "Dbaj o nerki! Masz je na całe życie".

Według prof. Gellerta najczęstszymi chorobami nerek są zakażenia układu moczowego oraz kamica moczowa. Jednak w przeciwieństwie do PChN nie są one dziś przyczyną schyłkowej niewydolności nerek, która wymaga dializoterapii czy przeszczepu nerki.

- Musimy też wspomnieć, że obecnie stoimy w obliczu epidemii ostrego uszkodzenie nerek - powiedział nefrolog. Jak zaznaczył, Międzynarodowe Towarzystwo Nefrologiczne oraz Międzynarodowa Federacja Fundacji Nerek ogłosiły rok 2013 r. rokiem ostrego uszkodzenia nerek.

Jest ono powodowane przede wszystkim przez leki, zwłaszcza te, które pacjenci kupują sami bez recepty. Drugą przyczyną jest coraz powszechniejsze stosowanie badań obrazowych, jak tomografia komputerowa, w których wykorzystuje się środki kontrastujące oraz stosowanie interwencji kardiochirurgicznych z użyciem kontrastu, jak koronarografia i wszczepienie stentu. Środki kontrastujące są bowiem nefrotoksyczne.

Aby dbać o zdrowie nerek na co dzień, powinno się pić dużo płynów, zawłaszcza wody, unikać nadwagi i otyłości, dbać o prawidłowe ciśnienie krwi, unikać nadmiaru soli, która zwiększa ryzyko nadciśnienia oraz nie palić albo rzucić palenie.

Joanna Morga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne