Reklama

Reklama

Kontrola w szpitalu, gdzie miało dojść do gwałtu na 9-latku

W czwartek rozpoczęła się kontrola w szpitalu psychiatrycznym w Radomiu, w którym miało dojść do zgwałcenia dziewięciolatka. Z dyrektorem lecznicy spotkała się też matka dziecka. Szef szpitala zaoferował chłopcu i jego rodzinie pomoc psychologiczno-terapeutyczną.

O przeprowadzeniu kontroli w szpitalu psychiatrycznym zdecydował zarząd woj. mazowieckiego, któremu podlega lecznica. O tym, że chłopiec został zgwałcony przez 15-letniego pacjenta innego oddziału radomskiego szpitala, poinformowała prokuraturę matka pokrzywdzonego dziecka. Na tej podstawie w ubiegłym tygodniu prokuratura w Radomiu wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez personel szpitala.

Reklama

Rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego w Warszawie Marta Milewska powiedziała, że w czasie kontroli sprawdzane będzie, czy na oddziale dziecięco-młodzieżowym przestrzegane były procedury związane z zapewnieniem pacjentom bezpieczeństwa. Kontrolerzy sprawdzą także, czy w dniu, w którym miało dojść do gwałtu, była zapewniona na oddziale odpowiednia liczba personelu.

W kolejnych dniach w kontroli uczestniczyć będzie także specjalista z zakresu psychiatrii. Zdaniem rzeczniczki kontrola potrwa kilka dni.

W czwartek z dyrektorem szpitala psychiatrycznego w Radomiu Włodzimierzem Guzowskim spotkała się matka dziewięciolatka i jej pełnomocnik. Dyrektor lecznicy powiedział, że zaoferował dziecku i jego rodzinie pomoc psychologiczną i terapeutyczną.

Guzowski, którego odwołania w trybie dyscyplinarnym domaga się pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, powiedział, że nie złoży dymisji, bo nie czuje się winny. - Aczkolwiek bardzo boleję nad tym, co się wydarzyło w szpitalu. Będę konsekwentnie dążył do wyjaśnienia całego zdarzenia - zaznaczył. Dodał, że wobec pracowników oddziału będą wyciągnięte konsekwencje, jeśli "bezspornie zostanie potwierdzone, że są winni jakichś zaniedbań".

Dyrektor powiedział, że z końcem maja odchodzi z pracy ordynator oddziału dziecięco-młodzieżowego, jedyny w szpitalu specjalista z zakresu psychiatrii dziecięcej. Lekarka zrezygnowała z pracy w lutym po opublikowaniu przez rzecznika praw pacjenta wyników kontroli przeprowadzonej w lecznicy jesienią ubiegłego roku. Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło właśnie oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży. Guzowski powiedział, że w związku z brakiem specjalisty z psychiatrii dziecięcej, oddział będzie działał tylko w ramach pobytu dziennego, a na noc pacjenci będą wracali do domu. W takiej formie oddział może funkcjonować w oparciu o psychiatrów dla dorosłych, psychologów i terapeutów.

Kozłowska-Rajewicz zwróciła się do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z wnioskiem o objęcie nadzorem śledztwa radomskiej prokuratury w tej sprawie. Interwencję w sprawie sytuacji w radomskim szpitalu podjął też rzecznik praw dziecka Marek Michalak.

Sprawą zajmuje się też wydział rodzinny i nieletnich Sądu Rejonowego w Jędrzejowie (Świętokrzyskie), ponieważ w okolicy mieszkają opiekunowie 15-latka. Sąd będzie także badał, czy 15-latek mógł dopuścić się napaści seksualnej na innego pacjenta szpitala, 14-letniego chłopca.

15-latek był już wcześniej sądzony przez jędrzejowski sąd w innych sprawach. Na podstawie wcześniejszych orzeczeń został skierowany do młodzieżowego ośrodka wychowawczego o zaostrzonym rygorze - tam też trafił po zakończeniu leczenia w radomskim szpitalu.

SLD uważa, że w zaistniałej sytuacji rząd powinien przedstawić w Sejmie informację dotyczącą warunków leczenia i opieki nad dziećmi w szpitalach psychiatrycznych. Jak poinformował rzecznik Sojuszu Dariusz Joński, klub SLD zwrócił się w tej sprawie do marszałek Sejmu Ewy Kopacz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje