Reklama

Reklama

Komendant Stołeczny Policji napisał list do rektora Politechniki Warszawskiej

"Doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca" - podkreślił Komendant Stołeczny Policji nadinsp. Paweł Dobrodziej, składając wyrazy ubolewania rektorowi Politechniki Warszawskiej z powodu wejścia funkcjonariuszy na teren uczelni.

W poniedziałek (30 listopada) Politechnika Warszawska poinformowała, że jej rektor prof. Krzysztof Zaremba wezwał Komendanta Stołecznego Policji do wyjaśnień w związku z wkroczeniem funkcjonariuszy na teren uczelni podczas sobotniego protestu Strajku Kobiet. Według władz uczelni incydent miał charakter "nieuprawnionego wtargnięcia" i aktu "naruszenia autonomii" nienotowanego od "wielu dekad".

Pismo komendanta

Reklama

W środę na stronie internetowej warszawskiej policji opublikowano pismo, które komendant przekazał rektorowi PW. Nadinsp. Dobrodziej zauważył w nim, że wejście funkcjonariuszy na teren PW spotkało się "z wieloma komentarzami publicystów, dziennikarzy, przedstawicieli życia politycznego, społecznego, a także naukowego w naszym kraju".

Na wstępie pisma komendant zapewnił rektora, że działania policji "nie były w żadnym zakresie skierowane przeciw społeczności akademickiej, ani autonomii Politechniki Warszawskiej". "Autorzy przeważającej części wypowiedzi dotyczących tego zdarzenia całkowicie pomijają tę bardzo istotną kwestię. Stołeczna policja od lat utrzymuje dobre relacje z Politechniką Warszawską, poparte wzajemnym szacunkiem i wieloma płaszczyznami udanej współpracy" - napisał.

"Nie zmienia to oczywiście faktu, że doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Chciałbym złożyć na ręce Pana Rektora wyrazy ubolewania z tego powodu" - podkreślił nadinsp. Dobrodziej.

Komendant zaznaczył ponadto, że policjanci, którzy dostali się na teren uczelni, "opuścili go niezwłocznie po tym, gdy zostali poinformowani o fakcie przebywania w jej obrębie".

"Wierzę, że ten jednostkowy incydent nie położy się cieniem na nasze relacje. Ze swojej strony zapewniam o stałej gotowości do udzielenia wszechstronnego wsparcia kierowanej przez Pana Profesora uczelni w zakresie, który uzna ona za stosowny" - napisał do rektora szef KSP.

Sobotni marsz

Sobotni marsz w ramach protestu "Strajku Kobiet" ruszył z ronda Dmowskiego w kierunku placu Konstytucji, dalej placu Zbawiciela, placu Unii Lubelskiej i siedziby MSWiA. Na trasie, ustalanej spontanicznie, przejście blokowali policjanci, wzywając protestujących do rozejścia się i informując, że zgromadzenie jest nielegalne. Protestujący wskutek tych działań się rozproszyli. Miejscami funkcjonariusze otaczali ich kordonem celem wylegitymowania. Policjanci na teren PW wbiegli w czasie działań, gdy gonili uciekających demonstrantów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy