Jeden z wpisów na temat rzekomo agenturalnej przeszłości radomskiego radnego Krzysztofa Gajewskiego został wysłany na forum "Gazety Wyborczej" z komputera w radomskim biurze poselskim posła PiS Krzysztofa Sońty. Gajewski złożył doniesienie do prokuratury w sprawie zniesławienia. Nie udało się jednak ustalić, kto dokonał wpisu, bowiem z komputera mogło korzystać wiele osób. Prokuratura umorzyła śledztwo, nie wykrywszy sprawcy. Radny złożył zażalenie od postanowienia, które szef prokuratury uwzględnił. Jak wyjaśnił Czerwiński, okazało się, że w trakcie dotychczasowego śledztwa nie wykorzystano wszystkich możliwości dowodowych. Dodatkowo - jak zaznaczył - śledztwo zostanie rozszerzone o zbadanie innych wskazanych przez Gajewskiego wpisów. Zostały one wysłane przez internautę posługującego się tym samym nickiem "zbforjude", który pisał o radnym. Komentarze te są skierowane przeciwko narodowi polskiemu i mniejszościom narodowym. Podczas środowej konferencji prasowej poseł PiS Krzysztof Sońta wyjaśniał, że z jego biura dokonano tylko jednego wpisu dotyczącego rzekomo agenturalnej przeszłości Gajewskiego i jego współpracy z SB. Jednocześnie parlamentarzysta PiS ujawnił dziennikarzom, że w towarzystwie innego radnego Ryszarda Fałka przeglądał teczki z IPN dotyczące Gajewskiego. Podał też dziennikarzom sygnatury akt i zachęcał do ich przejrzenia. - Po lekturze tych teczek byłem porażony, tym co wytworzyła Służba Bezpieczeństwa na temat współpracy pana Krzysztofa Gajewskiego. Podkreślam - to co wytworzyła SB - mówił Sońta. Parlamentarzysta zaznaczał, że nie chce oceniać zawartości teczek. Od tego - według niego - jest sąd lub PKW - w przypadku kandydatów na radnych, a Gajewski startuje w wyborach do Rady Miejskiej w Radomiu. Sońta powiedział, że ma pretensję do Gajewskiego o to, iż połączył jego osobę z "wpisami antypolskimi, antysemickimi, antyromskimi i obrażającymi prezydenta Radomia". Jak podkreślał, pozostałe wpisy internauty o nicku "zbforjude, dotyczące m.in. mniejszości narodowych, nie były wysłane z komputera w jego biurze. - Osoba, która pisze takie rzeczy, zasługuje na potępienie i karę - mówił. Z kolei Krzysztof Gajewski, komentując w środę wypowiedzi Sońty powiedział, że już wielokrotnie mówił w mediach o zawartości teczek IPN, zawierających materiały na jego temat. Radny podkreślił, że od dwóch lat IPN prowadzi śledztwo ws. sfałszowania dokumentów dotyczących jego domniemanej współpracy z SB. Dodał, że posiada on status osoby pokrzywdzonej. Gajewski od 2004 roku zabiegał o autolustrację. Na początku tego roku Sąd Okręgowy w Lublinie wydał postanowienie o wszczęciu postępowania lustracyjnego.