Reklama

Reklama

Franciszek P. wielokrotny gwałciciel będzie umieszczony w ośrodku w Gostyninie

Wielokrotny gwałciciel - 59-letni Franciszek P. - pozostanie izolowany w ośrodku w Gostyninie (Mazowieckie) - postanowił w piątek Sąd Apelacyjny w Gdańsku, podtrzymując tym samym decyzję sądu niższej instancji, że mężczyzna jest osobą stwarzającą zagrożenie.

Orzeczenie jest prawomocne. Franciszek P. objęty jest ustawą o obligatoryjnym leczeniu przestępców z zaburzeniami po odbyciu przez nich kary więzienia.

22 września Sąd Okręgowy w Gdańsku, w oparciu o opinię pięciu biegłych specjalistów badających Franciszka P., uznał, że należy go umieścić w Gostyninie, gdzie mieści się krajowy ośrodek zapobiegania zachowaniom dyssocjalnym. Biegli ocenili, że mężczyzna ma zaburzoną osobowość i istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego kolejnych przestępstw. Od tej decyzji odwołał się pełnomocnik Franciszka P.

Reklama

Sąd Apelacyjny uznał, że zarzuty adwokata, który wskazywał m.in., że mężczyźnie nie stworzono właściwych warunków podczas obserwacji psychiatrycznej, są chybione.

"Jeśli chodzi o zgodność z konstytucją tego aktu prawnego (ustawa o leczeniu przestępców z zaburzeniami - PAP) Sąd Apelacyjny jest świadomy tych problemów, które są szeroko opisywane w literaturze prawniczej. Natomiast w sytuacji, kiedy spotykamy się z takim przypadkiem, z takim stanem faktycznym jak w niniejszej sprawie, trzeba wskazać wyraźnie, że sąd stosuje obowiązujące przepisy prawa" - mówił w uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu sędziowskiego Mirosław Ożóg.

Dodał, że gdyby te przepisy okazały się sprzeczne z konstytucją, to Kodeks prawa cywilnego pozwala uzyskać odszkodowanie od decyzji sądu podjętych na postawie niekonstytucyjnych ustaw.

"W przypadku zaś zderzenia dwóch dóbr chronionych prawnie, a mianowicie dobra powszechnego i dobra jednostki, w ocenie sądu apelacyjnego należy dać pierwszeństwo dobru powszechnemu" - podkreślił sędzia.

O tym, aby izolować Franciszka P. w zamkniętej placówce na Mazowszu, wnioskował do sądu Zakład Karny w Sztumie (Pomorskie). 22 października tego roku Franciszek P. skończył tam odbywać karę sześciu lat więzienia. To był już jego dziewiąty wyrok. Łącznie mężczyzna spędził za kratami 32 lata, dokonywał głównie przestępstw na tle seksualnym.

Według funkcjonariuszy więzienia, terapia skazanego była nieskuteczna i jako osoba stwarzająca zagrożenie powinien być nadal izolowany.

Aby do czasu rozpatrzenia odwołania do postanowienia SO w Gdańsku Franciszek P. nie mógł znaleźć się na wolności, zakład karny w połowie października wystąpił do SA z wnioskiem o "zabezpieczenie skazanego", powołując się na art. 755 Kpc. Sąd Apelacyjny przychylił się do tego wniosku i tymczasowo umieścił Franciszka P. w ośrodku w Gostyninie.

Ustawę o przymusowym leczeniu w ośrodkach zamkniętych osób po wyrokach za ciężkie przestępstwa na tle seksualnym Sejm przyjął w październiku 2013 r.

Prace nad przepisami podjęto wobec zbliżających się terminów zakończenia wyroków więzienia odbywanych przez seryjnych zabójców, którym kary śmierci zamieniono po 1989 r. na kary 25 lat więzienia. Projektem zajmowała się specjalnie powołana komisja. W przepisach chodzi o "osoby z zaburzeniami psychicznymi stwarzające zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób". Resort sprawiedliwości podkreślał, że przepisy mają dać możliwość wysłania na terapię osób, które odbyły karę, lecz zachodzi obawa, że znów popełnią przestępstwo.

Aby uniknąć zarzutu niekonstytucyjności (podwójnego karania za ten sam czyn), decyzję o skierowaniu do ośrodka zamkniętego powiązano nie z kończącym się wyrokiem, ale z aktualnymi cechami osobowości sprawcy. Na jej mocy sąd cywilny może umieścić osobę uznaną za stwarzającą zagrożenie - już po odbyciu przez nią kary więzienia - na leczeniu w ośrodku zamkniętym utworzonym w Gostyninie lub może nakazać zastosowanie wobec takiej osoby nadzoru prewencyjnego.

Sprawa budziła liczne kontrowersje prawników i lekarzy. Zastrzeżenia do projektu jeszcze na etapie konsultacji zgłaszała m.in. Naczelna Rada Adwokacka, argumentując, że jest to "ogromny krok w kierunku obniżenia standardów zabezpieczenia przed arbitralnymi decyzjami władzy publicznej wobec jednostki". Projekt negatywnie zaopiniowała Krajowa Rada Sądownictwa. Komitet Helsiński i zarząd Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wskazywali, że rozwiązania dotyczące izolacji seryjnych zabójców mogą naruszać standardy praw człowieka.

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę w grudniu 2013 r., zapowiadając jednocześnie, że skieruje ją do TK - co uczynił w marcu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy