Niestety takie przypadki zdarzają się coraz częściej. A to dlatego, że - jak wynika z szacunków sanepidu - aż 20 proc. placówek z Poronina karmi turystów "na czarno", poza wszelką kontrolą - nie tylko podatkową, ale i sanitarną. Niejednokrotnie organizatorzy wycieczek, tak jak tej z Lubina, nie zwracają na to uwagi, bo przyciąga ich niższa cena wypoczynku. Potem jednak i tak trzeba zapłacić... A przecież bezpieczeństwo obiektów, w których planuje się wypoczynek, można sprawdzić - wystarczy zadzwonić do stacji sanitarno-epidemiologicznej. Po tym drastycznym przypadku wojewódzki inspektor sanitarny postanowił natychmiast rozpocząć wielką akcję kontroli wszystkich obiektów przyjmujących młodzież, i to nie tylko pod Tatrami, ale na terenie całej Małopolski.