Reklama

Reklama

Zakopane. Psa zostawiła w aucie. Sama poszła do Morskiego Oka

Zamkniętego w rozgrzanym samochodzie psa uwolnili funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem. Na skomlące zwierzę w aucie stojącym w nasłonecznionym miejscu policjanci natknęli się na parkingu na Palenicy Białczańskiej przy drodze do Morskiego Oka. Wkrótce potem nadeszła właścicielka pojazdu, która przyznała, że pupila zostawiła, a sama poszła do schroniska nad stawem.

Zgłoszenie o zamkniętym w samochodzie psie dotarło do dyżurnego oficera zakopiańskiej komendy w poniedziałek po południu. Na miejsce pojechali funkcjonariusze z komisariatu w Bukowinie Tatrzańskiej.

Na parkingu na polanie Palenica Białczańska przy drodze do Morskiego Oka znaleźli stojący w nasłonecznionym miejscu samochód marki Skoda. W środku zamknięty był skomlący pies. 

Mundurowi próbowali znaleźć właściciela samochodu, jednak w pobliżu nie było nikogo, kto wiedziałby cokolwiek o jego aktualnym miejscu pobytu.

Reklama

Dlatego policjanci spróbowali dostać się do auta. Udało im się otworzyć pojazd bez powodowania uszkodzeń. Wydostali psa i zaopiekowali się nim.

Po jakimś czasie do samochodu podeszła właścicielka pojazdu. Tłumaczyła, że poszła na szlak do Morskiego Oka i nie zdawała sobie sprawy, że może narazić swojego psa na niebezpieczeństwo. 

Policjanci sporządzili notatkę z przebiegu interwencji i powiadomili o zdarzeniu zakopiańską prokuraturę.

Za znęcanie się nad zwierzęciem może grozić kara do trzech lat więzienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje