Reklama

Reklama

Wystawa Marii Stachurskiej

Malwy, róże, tulipany, konwalie, kaczeńce, słoneczniki, zawilce to m.in. działka tematów jakie uprawia znana w naszym regionie malarka Maria Stachurska.

Można zakochać się w tej tematyce zwłaszcza jak ktoś jest miłośnikiem natury i ogródków tych przaśnie polskich, tych z polnymi makami, chabrami, złotymi słonecznikami o ciężkich głowach i z radosnymi kolorami wiejskich malw. Jednym słowem miesza się zapach oleju i terpentyny z zapachem konwalii i dzikiej róży. W obrazach Marii jest to, czego większość z nas szuka, a boi się przyznać, coś normalnego i pięknego, gdzie koń jest koniem, a nie pegazem, gdzie dom pachnie nam chlebem, a nie współczesną architekturą.

Reklama

W tych pracach jest nostalgia i piękno dawnej architektury, jest kolor i faktura, wszystko to, co winno być w malarstwie, są portrety dzieci w ulubionej dla artystki technice pasteli suchej i olejnej. Pastel to trudna technika, ale dobrze wykorzystana, widać światło i cień, uśmiech i smutek. Pojawia się też motyw akwareli i pejzaż włoski, z którym autorka prac jest związana przez córkę.

Wszystko co jest bliskie miejscu, w którym mieszka artystka, czyli okolice Pustyni Błędowskiej, jest pokazane na wystawie w Galerii O'K Gminnego Ośrodka Kultury w Bolesławiu: pejzaże, portrety dzieci, konie, kwiaty, niemniej jednak artystka nie zamyka się wyłącznie do swej małej ojczyzny, jest otwarta na świat. Wystawiała w Niemczech, planuje wystawy we Włoszech, jej prace można spotkać u prywatnych kolekcjonerów w kraju i za granicą. Jest pogodną i ciepłą osobą. Życzę jej aby sztuka, którą proponuje znalazła odbiorców. Wystawę można zwiedzać do końca maja.

Iwona Skupińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy