Reklama

Reklama

W szortach i staniku w góry. Turystka w poważnym stanie

W sobotę pięcioro turystów wybrało się na Babią Górę wyłącznie w szortach i butach. Wycieczka "górskich morsów", jak informowaliśmy, skończyła się akcją ratowniczą. Jedna z kobiet osłabła i groziła jej hipotermia. Turystka ubrana była jedynie w szorty i stanik. Goprowcy ujawniają szczegóły zdarzenia i podają nowe informacje o stanie zdrowia turystki.

Kobieta, która w sobotę chciała zdobyć Babią Górę ubrana jedynie w szorty i stanik, trafiła na oddział intensywnej terapii szpitala w Suchej Beskidzkiej. Jest w stanie ciężkim, z odmrożeniami wszystkich kończyn - poinformowali ratownicy GOPR.

Reklama

Turyści planowali zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego w nieodpowiednich ubraniach. Tymczasem w górach temperatura spadła do 14 stopni poniżej zera i obowiązywał drugi stopień zagrożenia lawinowego. Gdy znaleźli się w rejonie Gówniaka w Masywie Babiej Góry, jedna z kobiet osłabła. Ratownicy GOPR otrzymali zgłoszenie o "leżącej w śniegu skąpo ubranej turystce, mającej na sobie jedynie spodenki, sportowy biustonosz oraz obuwie".

"Natychmiast w stronę poszkodowanej udał się zespół dwóch ratowników. (...) Zabrali ze sobą niezbędny sprzęt ratunkowy, m.in. nosze typu SKED, pakiety grzewcze, śpiwór termiczny" - relacjonują ratownicy na Facebooku.

"Kobieta w stanie głębokiej hipotermii, z widocznymi odmrożeniami, przytomna, ale bez logicznego kontaktu, ubrana przez turystów w ich prywatną odzież, została dodatkowo zabezpieczona termicznie wyposażeniem ratowników: rękawiczkami, goglami, czapkami, kurtką puchową oraz techniczną. Ratownicy w bardzo trudnych warunkach (wiatr 85 km/h, temperatura odczuwalna -20 stopni) rozpoczęli sprowadzanie poszkodowanej w głębokim śniegu, zapadając się po pas, z pomocą turystów, którzy w pierwszej kolejności zajęli się poszkodowaną i zawiadomili ratowników GOPR" - czytamy.

Kiedy kobieta nie była już w stanie sama zejść, ratownicy "zdecydowali się okryć kobietę płachtą biwakową, maksymalnie osłaniać od wiatru i poczekać na możliwość szybkiego transportu w pozycji poziomej".

"Po zabezpieczeniu poszkodowanej w śpiworze termicznym oraz noszach, ratownicy rozpoczęli szybki transport w kierunku Przełęczy Krowiarki, robiąc niezbędne przerwy tylko i wyłącznie na kontrolę funkcji życiowych kobiety, która znajdowała się w bardzo poważnym stanie. Po około 20 minutach kobieta została przekazana Zespołowi Ratownictwa Medycznego, który przetransportował ją na OIOM Szpitala w Suchej Beskidzkiej. Temperatura głęboka jej ciała wynosiła 25,9 stopni Celsjusza. Kobieta przeżyła, znajduje się w szpitalu w ciężkim stanie z odmrożeniami wszystkich kończyn" - czytamy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje