Reklama

Reklama

Uniwersytet Jagielloński zwolnił dyscyplinarnie Macieja M.

Uniwersytet Jagielloński zwolnił dyscyplinarnie adiunkta Macieja M., którego o nadużycia, mające znamiona dyskryminacji i molestowania, oskarżyła grupa studentów.

"Rektor UJ prof. Wojciech Nowak, po zapoznaniu się z dokumentem złożonym przez Rzecznik Dyscyplinarną prof. Iwonę Niżnik-Dobosz, podjął decyzję o rozwiązaniu stosunku pracy bez zachowania okresu wypowiedzenia, czyli o zwolnieniu dyscyplinarnym pracownika" - poinformował we wtorek rzecznik prasowy UJ Adrian Ochalik.

Reklama

W przesłanym przez niego oświadczeniu czytamy też, że ze względu na wagę sprawy i postawione zarzuty, rzecznik dyscyplinarna wniosła o wszczęcie postępowania do komisji dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a władze uniwersytetu zatwierdziły ten wniosek.

W poniedziałek zakończyło się postępowanie wyjaśniające ws. Macieja M., adiunkta w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ.

Był także wykładowcą i dziennikarzem

Sprawę od czerwca ub. r. badała rzecznik dyscyplinarna UJ, po tym, jak grupa 20 studentek i studentów Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych złożyła oficjalną skargę do pełnomocnika rektora UJ ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów. Pismo dotyczyło - jak podała uczelnia - "naruszenia godności zawodu nauczyciela akademickiego przez dopuszczenie się czynów posiadających atrybuty dyskryminacji i molestowania, a w konsekwencji naruszenia godności osobistej i czci osób dotkniętych tymi zachowaniami".

Od 1 sierpnia Maciej M. był zawieszony w wykonywaniu obowiązków, a od 1 lutego - zwolniony z wykonania obowiązków.

Mężczyzna był także dziennikarzem w oddziale krakowskim TVP. Centrum Informacji TVP poinformowało, że w związku z doniesieniami prasowymi zawiesiło współpracę z Maciejem M.

W latach 2013-2015 M. był także związany z krakowskim Uniwersytetem Papieskim. Jak wynika z informacji przekazanych przez tę uczelnię, do jej władz nigdy nie dotarły żadne niepokojące sygnały o nadużyciach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy