Turystka spadła z Koziego Wierchu. W akcji ponad 20 ratowników
Turystka spadła z Koziego Wierchu na wysokości ok. 2100 m. Była nieprzytomna i miała poważne urazy głowy oraz kończyn. Dzięki szybkiej akcji 21 ratowników TOPR oraz pomocy turystów, poszkodowana została sprowadzona z gór i przetransportowana do szpitala.

W skrócie
- Turystka spadła z wysokości na Kozim Wierchu w Tatrach, doznając poważnych obrażeń.
- Turyści i ratownik ze schroniska natychmiast udzielili pierwszej pomocy, zabezpieczając kobietę przed dalszym niebezpieczeństwem.
- W akcję ratunkową zaangażowanych było 21 ratowników TOPR oraz drony, a poszkodowana została przetransportowana do szpitala w Nowym Targu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do poważnego wypadku doszło w niedzielę około godz. 16. Jak podają służby, do centrali TOPR zadzwoniła turystka, która była świadkiem upadku z wysokości na Kozim Wierchu.
"Poszkodowana zatrzymała się na wysokości około 2100 m, była nieprzytomna i miała urazy głowy oraz kończyn" - czytamy w komunikacie w mediach społecznościowych.
Kobieta spadła z Koziego Wierchu. Ratownicy i turyści w akcji
Zanim na miejsce dotarł ratownik dyżurny ze schroniska w Dolinie Pięciu Stawów, turyści zabezpieczyli kobietę przed dalszym upadkiem i zapewnili jej ochronę termiczną.
Wspólnie przygotowano platformę w śniegu i wykonano dodatkowe działania stabilizujące. W tym samym czasie z Zakopanego wyruszyła wyprawa ratowników ze sprzętem medycznym i transportowym.
Dramatyczny wypadek w Tatrach. Duża akcja TOPR
Na miejscu, gdy dotarli już ratownicy TOPR, uruchomiono punkt cieplny w namiocie, gdzie wdrożono zaawansowane zabiegi medyczne.
Po przygotowaniu do transportu turystka wciąż nieprzytomna została opuszczona w noszach stromym stokiem Koziego Wierchu, a następnie przez Próg Stawiarski do Doliny Roztoki.
Stamtąd quadem przewieziono ją do Wodogrzmotów, skąd około północy trafiła do karetki pogotowia i w ciężkim stanie została przewieziona do szpitala w Nowym Targu.
W akcji wzięło udział 21 ratowników TOPR, a część sprzętu na miejsce wypadku dostarczono przy pomocy dronów.












