W skrócie
- Prokuratura bada śmiertelny wypadek pięciolatka z Ukrainy w Chrzanowie, który zginął po zderzeniu z autobusem.
- Chłopiec jechał na rowerku bez opieki matki, towarzyszyli mu jedynie starsi bracia.
- Kierowca autobusu był trzeźwy, a kluczowa dla sprawy będzie opinia biegłego od rekonstrukcji wypadków.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prokuratura Regionalna w Chrzanowie prowadzi śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku drogowego. Dotychczas przesłuchała nielicznych świadków, zabezpieczono monitoring.
Na poniedziałek zaplanowano sekcję zwłok ofiary. Kierowca autobusu i matka dziecka nie zostali jeszcze przesłuchani ze względu na swój stan psychiczny.
Śmiertelny wypadek w Chrzanowie. Pierwsze ustalenia prokuratury
- Z obecnych ustaleń wynika, że matki nie było przy dziecku, kiedy doszło do wypadku. Wychodzi na to, że chłopiec był ze starszymi braćmi - powiedziała w poniedziałek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie Oliwia Bożek-Michalec.
Jak podkreśliła, kluczowa w sprawie będzie opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji przebiegu wypadków drogowych.
- Nie wiadomo, dlaczego dwóch starszych chłopców przejechało, a trzeci nie - zauważyła prokurator.
Policja zaapelowała do świadków zdarzenia o zgłaszanie się i składanie zeznań, co może pomóc w śledztwie.
"Wszystkie osoby będące naocznymi świadkami wypadku lub poruszające się w ww. godzinach w ww. miejscu i posiadające w swoim pojeździe wideorejestrator, a także pasażerowie autobusu proszeni są o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo - Śledczym Komendy Powiatowej Policji w Chrzanowie tel. 47 83 24 270 lub 47 83 24 255" - przekazuje małopolska policja.
Wypadek w Chrzanowie. Zmarł pięcioletni chłopiec
W sobotę po południu pięciolatek miał wyjść z miejsca zamieszkania wraz z matką i dwoma starszymi, przyrodnimi braćmi. Dziecko jadąc na rowerku miało zderzyć się z autobusem miejskim.
Spod pojazdu wyciągnęli je strażacy. Resuscytacja na miejscu przywróciła dziecku funkcje życiowe. Po przetransportowaniu do szpitala w Krakowie pięciolatek zmarł.
69-letni kierowca autobusu był trzeźwy. Przewoźnik, dla którego pracował, poinformował w oświadczeniu, że badanie w szpitalu nie wykazało zawartości alkoholu ani innych środków odurzających w organizmie.
Z relacji przewoźnika wynika, że do tragedii doszło, kiedy autobus zjeżdżał z ronda w rejonie przejścia dla pieszych na ul. Oświęcimskiej. Kierowca - jak podał przewoźnik - po ustąpieniu pierwszeństwa dwóm rowerzystom ruszył pojazdem, ponieważ nie widział nikogo więcej zamierzającego przejść lub przejechać przez przejście. Chwilę potem - według przewoźnika - chłopiec rowerem wjechał na jezdnię, a następnie uderzył w prawy bok autobusu za pierwszą osią pojazdu.
















