Reklama

Reklama

Tatry. Te znaki wprawiają turystów w zdumienie. "Poniekąd racja"

W Tatrach pojawiły się nowe znaki, które wprawiają turystów w zdumienie. Ich celem jest przypomnienie, że Tatrzański Park Narodowy nie jest miejscem, w którym potrzeby fizjologiczne można załatwić w dowolnym miejscu.

Nowe znaki na terenie TPN zauważył jeden z turystów, który w ostatni weekend wybrał się na wycieczkę na Gęsią Szyję - szczyt w Tatrach Wysokich o wysokości 1489 m n.p.m.

Pan Marcin podzielił się swoim odkryciem z internautami. Na popularnej grupie facebookowej "Tatromaniacy" opublikował zdjęcie znaku, który spotkał na szlaku.

Zakopane: Nowe znaki w górach

Autorem znaku jest Tatrzański Park Narodowy. Pokazuje on że w danym miejscu zakazane jest załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych w niewyznaczonych do tego miejscach

"Drodzy Tatromaniacy, jakie było moje zdziwienie. Dziś Gęsia Szyja i nowe znaki TPN-u" - napisał autor zdjęcia, opublikowanego na facebookowej grupie "Tatromaniacy". Inny z internautów dodał, że znak pojawił się również na szlaku z Rusinowej Polany do Wiktorówek.

Reklama

Kolejna osoba podzieliła się zdjęciem zrobionym na terenie Nadleśnictwa Spychowo (woj. warmińsko-mazurskie). Na fotografii widać dokładną instrukcję leśników, która tłumaczy, jak załatwiać potrzeby fizjologiczne w lesie. Większość internautów wyraziła jednak dezaprobatę, że w ogóle pojawiła się konieczność stawiania takich znaków na szlakach.

Internauci o znakach: "To bardzo poważny problem"

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego radzą, by w razie pilnej potrzeby fizjologicznej zrobić wszystko tak, "aby nikt nie wiedział, co się w danym miejscu działo". TPN podkreśla, że zasypanie śniegiem nie jest rozwiązaniem. 

"Wiatr za chwilę wydobędzie na światło dzienne dowody rzeczowe. Najlepiej zapakować wszystko, co się da, do specjalnego hermetycznego worka toaletowego i zabrać ze sobą". TPN podkreśla, że w razie pilnej potrzeby mocz najlepiej oddawać na skały. "Wówczas nikt - ani człowiek, ani zwierz - nie będzie narażony na przypadkowe zjedzenie żółtego śniegu", napisano na stronie Parku.

Internauci w znacznej części zgadzają się z ustawieniem nowych znaków. "Poniekąd racja. Spora część turystów nie potrafi nawet zejść ze szlaku, żeby wydalić swoje ekskrementy. Napotyka się te paskudztwa w najmniej oczekiwanych miejscach. Jest to potrzeba fizjologiczna i każdy to wie. Można jednak butem wykopać malutki dołek i ukryć to w ziemi. Ale po co? Lepiej zostawić paskudny ślad - napisała jedna z osób komentujących wpis pana Marcina.

"Smutne, że trzeba to ludziom przypominać"; "Trzeba przyznać, że to bardzo poważny problem", napisali inni. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy