Reklama

Reklama

Tarnów: Jadł hot doga, nie miał maseczki. Szarpanina ze strażnikami miejskimi

W Tarnowie strażnicy miejscy zatrzymali mężczyznę, który nie zastosował się do nakazu zasłaniania ust i nosa i nie chciał okazać dokumentów - informuje polsatnews.pl. Strażnicy zastosowali środki przymusu bezpośredniego, doszło do szarpaniny. Do sieci trafiło nagranie ze zdarzenia.

Reklama

Do zdarzenia doszło pod Domem Handlowym "Świt". Funkcjonariusze, według oświadczenia wydanego później przez komendanta tarnowskiej straży miejskiej, udali się w to miejsce po tym, jak mieszkaniec miasta złożył zawiadomienie o niestosowaniu się jednego z punktów usługowych do obostrzeń sanitarnych. 

Reklama

Gdy strażnicy wyszli z budynku, podjęli interwencję względem dwóch osób, które nie miały, mimo nakazu, zasłoniętych ust i nosa. Nałożony został na nie mandat, a całej sytuacji przyglądał się mężczyzna, który według relacji świadków również nie zasłonił twarzy, ponieważ jadł hot doga. Chwilę później strażnicy podeszli także do niego - tu jednak różne relacje przedstawia staż miejska oraz świadkowie.

Według oświadczenia komendanta mężczyzna zaczął odchodzić od strażników, kierując w ich stronę wulgarne słowa. Odmówił też okazania dokumentów, także po tym, jak strażnicy zagrozili mu zastosowaniem środków przymusu bezpośredniego. Następnie człowiek ten miał odepchnąć jednego z funkcjonariuszy, po czym strażnicy użyli środków przymusu, umieszczając ostatecznie mężczyznę w radiowozie. 

Tego typu rozwiązanie miało być według straży miejskiej uzasadnione, jako że zatrzymany stawał czynny i bierny opór. Wylegitymował się on dopiero na komendzie policji, gdzie został zawieziony.

Interwencja była brutalna - twierdzą świadkowie

Początek interwencji opisał jeden z postronnych obserwatorów. - Słyszałem, jak mężczyzna tłumaczy strażnikom, że nie mogą mu zabronić jeść na świeżym powietrzu. Obrócił się na pięcie i próbował od nich odejść bez żadnej agresji. Funkcjonariusze we dwóch zaczęli dostawiać się do niego, blokować go i tak jakby otaczać. Pewno chodziło im o to, żeby nie mógł odejść. I szli tak z nim przez kilkanaście metrów - opisywał. Świadkowie wydarzenia twierdzą, że działania funkcjonariuszy były brutalne.

Wobec mężczyzny ma zostać teraz skierowany wniosek do sądu dotyczący ukarania go za trzy wykroczenia: brak zasłoniętych ust i nosa, nieokazanie dokumentu tożsamości oraz zakłócanie porządku w miejscu publicznym. Dodatkowo straż miejska skieruje wniosek do prokuratury - będzie on dotyczył znieważenia funkcjonariuszy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama