Reklama

Szpitalowi dziecięcemu w Prokocimiu grozi paraliż. Zabraknie lekarzy?

Przyszłość Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu stoi pod znakiem zapytania. Od 1 lutego w placówce może zabraknąć specjalistów, a pacjenci będą musieli zostać przetransportowani do innych szpitali. Jak przyznała rzeczniczka szpitala Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rozmowy z lekarzami wciąż trwają. Dotychczas 20 lekarzy wycofało wypowiedzenia.

Od 1 lutego w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu może pracować mniej lekarzy. - Wypowiedzenia złożyły 54 osoby, jednak dzisiaj z samego rana wycofanych zostało 10 wypowiedzeń - mówiła na antenie Polsat News rzeczniczka szpitala, Katarzyna Pokorna-Hryniszyn.

Kraków: Lekarze odejdą ze szpitala w Prokocimiu?

Rzeczniczka dodała, że jeśli pozostali 44 specjaliści odejdą z pracy, to funkcjonowanie szpitala będzie mocno zagrożone. Mali pacjenci będą musieli zostać przetransportowani do innych placówek: w Katowicach, Łodzi czy Warszawie. 

Pokorna-Hryniszyn przekazała, że około godz. 12 miało się odbyć spotkanie dyrektora szpitala z wojewodą małopolskim. - Po spotkaniu dyrektor ma rozmawiać z związkami zawodowymi - podkreśla rzeczniczka. 

Odejść ze szpitala może ok. 4/5 anestezjologów. Wielu specjalistów może zabraknąć również na oddziałach gastroenterologii i endokrynologii.

Reklama

Część lekarzy wycofało wypowiedzenia

Jak wynika z informacji przekazanych popołudniu przez rzeczniczkę prasową szpitala, 20 lekarzy wycofało wypowiedzenia. Oznacza to, że jeszcze 34 wymówienia są ważne i od 1 lutego, tylu specjalistów nie będzie już pracować w placówce. Wypowiedzeń nie wycofała większość anestezjologów. Od wtorku w szpitalu pozostałoby ich tylko sześciu.

Specjaliści mają czas do północy, aby zmienić zdanie.

Lekarze z Prokocimia: Sytuacja jest dramatyczna

W czwartek przedstawiciele lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie (USDK) zorganizowali konferencję prasową, na której zakomunikowali swój niepokój o przyszłość placówki i małych pacjentów.

- Ciągle czekamy na informacje z Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia, sytuacja jest dramatyczna, nastąpił pat, zostały cztery dni - mówiła Agata Hałabuda, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) USDK.

Lekarze podkreślali, że procedury medyczne w szpitalu są niedoszacowane i tak np. koszt, jaki szpital ponosi za hemodializę, to 600 zł, a wycena NFZ to 410 zł. - To się może wydawać niedużo, niemniej tych pacjentów mamy ośmiu, każdy jest trzy razy w tygodniu dializowany, i tak przez 52 tygodnie w roku. Czyli to jest ok. 250 tys. rocznie na samej tej jednej procedurze traci nasz szpital - mówiła przewodnicząca szpitalnego OZZL.

W ocenie lekarzy wycena kilkudziesięciu procedur medycznych wymaga zmiany w trybie pilnym.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama