Reklama

Reklama

Stan wody w rzekach wraca do normy

W niedzielę odwołano część alarmów powodziowych w woj. podkarpackim. Na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu podnosi się jednak poziom Wisły. W Małopolsce rzeki nie przekraczają już stanów ostrzegawczych.

Ze względu na poprawiającą się sytuację na Sanie i Wisłoku, w niedzielę rano odwołano alarmy powodziowe dla powiatów: strzyżowskiego, przemyskiego i rzeszowskiego oraz dla miast: Przemyśl i Rzeszów.

Reklama

Alarmy w dalszym ciągu obowiązują dla powiatów: łańcuckiego, leżajskiego, jarosławskiego, przeworskiego, niżańskiego, stalowowolskiego. Pogotowia przeciwpowodziowe obowiązują w powiecie: tarnobrzeskim i sanockim.

Fale kulminacyjne na Sanie i Wisłoku powoli spływają w dół nurtu tracąc przy tym na głębokości. Przybiera natomiast Wisła, do której wpływają wody z Wisłoki i Sanu. Wisła już poza Podkarpaciem - w Zawichoście przekroczyła stan alarmowy o kilkadziesiąt cm i wskazuje tendencję wzrostową.

Intensywne deszcze i burze, które przeszły w sobotę po południu i wieczorem nad powiatem bieszczadzkim spowodowały wezbrania lokalnych potoków, które podtopiły dwie wioski: Skorodne i Michniowiec. Odnotowano też wiele uszkodzeń w infrastrukturach gminnych. Ogłoszono wówczas też alarmy dla dwóch tamtejszych gmin: Lutowiska i Czarna, ale zostały one w niedzielę rano odwołane.

Na Podkarpaciu powódź pochłonęła pierwszą ofiarę - 35-letniego mieszkańca Jabłonki w powiecie brzozowskim. Ciało Grzegorza P. wyłowiono w sobotę po południu z potoku Dydnianka, który wpada do Sanu.

- Mężczyzna prawdopodobnie wpadł do potoku, którego stan był znacznie podwyższony, i utonął" - poinformowała Anna Klee z zespołu prasowego podkarpackiej policji.

Strażacy interweniowali w przypadku podtopionych budynków. Pojawiły się także problemy z przejazdem niektórymi lokalnymi drogami z powodu ich zalania lub obsunięcia. Dotychczas wiadomo o podtopieniu i zalaniu około 400 hektarów pól i upraw, zniszczeniu siedmiu mostów i przepustów, podtopieniu i zalaniu ok. 80 domów i trzech szkół.

Poziom Wisły podniósł się też na Lubelszczyźnie. W Annopolu rzeka w niedzielę rano przekraczała stan alarmowy o 39 cm, a w Puławach stan ostrzegawczy o 46 cm. Jak powiedział dyżurny z wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego w Lublinie, "na Lubelszczyźnie nie ma jednak obecnie zagrożenia powodzią". Zapewnił, że sytuacja jest pod kontrolą.

Jak poinformował w niedzielę dyżurny małopolskiego centrum zarządzania kryzysowego Dariusz Brodziński, żadna z rzek w Małopolsce nie przekracza już stanów ostrzegawczych. Pogotowie przeciwpowodziowe utrzymano nadal w powiecie limanowskim oraz w gminach Gręboszów i Szczucin.

W sobotę rano premier Donald Tusk i wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna przyjechali na Podhale do miejscowości Nowa Biała w pow. nowotarskim, aby zapoznać się ze zniszczeniami po gwałtownych opadach deszczu. Premier zapewnił, że rządowi zależy na tym, aby pomoc dla powodzian dotarła jak najszybciej.

- Rozmawiamy, jak skrócić wymagane procedury, aby pomoc przyszła jak najszybciej. Dobrze pomóc - to szybko pomóc - zaznaczył szef rządu na krótkiej konferencji prasowej. Zapowiedział, że w poniedziałek na dotknięte powodzią Podkarpacie pojedzie szef MSWiA.

W wyniku gwałtownych ulew na Podhalu najbardziej ucierpiała miejscowość Nowa Biała nad rzeką Białką. Pod naporem wody został tam zniszczony duży most, przerwany wodociąg i sieć energetyczna. Obecnie mieszkańcy Nowej Białej mają zapewnioną wodę pitną i prąd. We wsi podtopionych jest około 30 domów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy