Reklama

Reklama

Słynna pienińska sosna w "opatrunku"

Słynna sosna ze szczytu Sokolicy w Pieninach ma "opatrunek", który może uratować 500-letnie drzewo. Została uszkodzona przez podmuch wirnika helikoptera TOPR, który wyruszył po poszkodowaną turystkę.

Słynne drzewo będące jednym z najbardziej lubianych symboli Pienin, chętnie fotografowane przez turystów - zazwyczaj z malowniczym przełomem Dunajca w tle - zostało po raz pierwszy złamane podczas akcji ratunkowej na szczycie ponad dwa lata temu. Od tamtej pory roślina podlega postępującej degradacji.

"Tymczasowe wzmocnienie" na pniu

Reklama

"Na uszkodzonym pniu sosny z Sokolicy zamontowano tymczasowe wzmocnienie w celu zabezpieczenia pnia przed ewentualnym dalszym uszkodzeniem" - poinformował w czwartek Pieniński Park Narodowy.

"Przedstawione na zdjęciach rozwiązanie jest konieczne do czasu opracowania z zespołem arborystów skutecznego sposobu na zabezpieczenie drzewa" - głosi komunikat.

Druga gałąź złamana przez silny wiatr

Przyrodnicy z Pienińskiego Parku Narodowego poinformowali 5 stycznia, że licząca około 500 lat skarłowaciała sosna reliktowa na szczycie Sokolicy (747 m n.p.m) w Pieninach została uszkodzona w pierwszych dniach nowego roku.

"Gałąź złamała się prawdopodobnie pod wpływem silnego wiatru. Wraz z zespołem naukowców pracujących przy poprzednich badaniach sosny ocenimy jej stan i jeżeli będzie to możliwe podejmiemy kroki w celu zabezpieczenia drzewa" - poinformował Pieniński Park Narodowy.

Najpierw posmarowali ranę preparatem

Miejsce po odłamanej gałęzi sosny na Sokolicy zostało zabezpieczone specjalistycznym preparatem. Pieniński Park zamieścił 8 stycznia zdjęcie swojego pracownika, który wykonał prace zabezpieczające w eksponowanym terenie.

Południowe ściany Sokolicy niemal pionowo opadają uskokami do płynącego 310 metrów niżej Dunajca. Najwyższą z nich jest rozpoczynająca się bezpośrednio pod szczytem płyta skalna o wysokości prawie 100 metrów.

Helikopter złamał pierwszą gałąź

W czwartek 6 września 2018 r. sosna z Sokolicy została po raz pierwszy poważnie uszkodzona przez silny podmuch wywołany przez wirnik śmigłowca TOPR podczas akcji ratowniczej. Ratownicy Grupy Podhalańskiej GOPR zostali wtedy ok. g. 13 zaalarmowani, że na szczycie Sokolicy zasłabła turystka. Kobieta upadła i zsunęła się kilka metrów ze szczytu. Jej stan wymagał natychmiastowego przetransportowania do szpitala. Dlatego wezwano helikopter TOPR, który przyleciał z Zakopanego. Podczas wciągania poszkodowanej na pokład, podmuch wytworzony przez wirnik maszyny uszkodził symbol Pienin.

Wkrótce potem jeszcze we wrześniu uszkodzona korona została usunięta, a ranę na pniu zabezpieczono przed chorobami odgrzybowymi. Pozostawiona została jedyna żyjąca gałąź tego symbolu Pienin z mniejszą odnogą. Decyzję podjęli specjaliści zajmujący się chirurgią drzew oraz uprawą roślin drzewiastych w japońskim stylu bonsai. Bez tej ingerencji 500-letniej roślinie zagrażałaby śmierć.

Odłamana w 2018 r. gałąź została poddana baniom dendrologicznym i po konserwacji ostatecznie znalazła się na wystawie w siedzibie Pienińskiego Parku Narodowego w Krościenku.

Pienińskie sosny najstarsze w Polsce

Na szczycie Sokolicy jest kilka sosen reliktowych. Są to niewielkie drzewa o bardzo małym przyroście rocznym, przez co uznawane są za skarłowaciałe.

W latach 1995-1996 przeprowadzono badania trzech okazów. Z wyników tych badań wynika, że sosny są w wieku około 550 lat.

Oznacza to, że są to najstarsze drzewa tego gatunku w w Polsce. Informował o tym w jednym z wywiadów prof. Jan Bodziarczyk z Wydziału Leśnego Uniwersytetu Leśnego w Krakowie.

Reliktowa sosna z Sokolicy jest obiektem podziwianym przez rzesze turystów. Widnieje na niemal każdej widokówce z Pienin. Obok Trzech Koron i przełomu Dunajca to sztandarowy symbol parku narodowego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy