Reklama

Reklama

RMF24: Dzisiaj dzień bez lekarza w Małopolsce

Środa ma być w szpitalach i poradniach w Małopolsce dniem bez lekarza - informuje RMF24. To wyraz wsparcia dla głodujących w całym kraju medyków, domagających się m.in. podniesienia nakładów na ochronę zdrowia. Obecnie protesty głodowe trwają w Warszawie, Szczecinie, Lesznie, Łodzi, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu i Płocku.

Małopolskie szpitale mają dzisiaj pracować w trybie dyżurowym. Oznacza to, że przyjmowani będą jedynie pacjenci ze statusem: pilny. Plan jest taki, by te wizyty, które nie wymagają nagłej hospitalizacji, przesunąć na inny dzień.

Reklama

Protest będzie odbywał się w kilku miejscach w Krakowie. "W szpitalu Jana Pawła II, w szpitalu Dietla, także w niektórych klinikach Szpitala Uniwersyteckiego: m.in. w Centrum Urazowym Medycyny Ratunkowej i Katastrof" - wymienia Jakub Szmer, rezydent i przedstawiciel Porozumienia Rezydentów w Krakowie.

"Jeśli czujemy, że coś jest z nami nie tak, tak jak każdego dnia idziemy do naszego lekarza: bądź pierwszego kontaktu, bądź do nocnej i świątecznej opieki lekarskiej, bądź udajemy się na SOR. Tam znajdują się lekarze, którzy po ocenie naszego stanu zdecydują, czy wymagamy pilnej pomocy, czy też nasz stan umożliwia nam czekanie. W pierwszym wypadku na pewno zostaniemy przyjęci i wszelka pomoc zostanie nam zaoferowana. W przypadku planowych spotkań z lekarzami może się okazać, że będą one przesunięte w czasie" - mówi Szmer.

Rezydenci zapewniają, że dzień bez lekarza w żaden sposób nie zagrozi chorym, zwłaszcza tym, którzy będą wymagali nagłej wizyty. "Przyjmowani będą jedynie pacjenci ostrodyżurowi, czyli ci, którzy wymagają natychmiastowej, niezbędnej pomocy lekarskiej, gdyż w innym przypadku zagroziłoby to ich zdrowiu bądź życiu. Oddziały szpitalne będą pracowały na zwolnionych obrotach, można przypuszczać, że w części tych placówek nie odbędą się zabiegi planowe lub ich liczba zostanie znacznie ograniczona" - dodaje Jakub Szmer.

Protest głodowy lekarzy rezydentów trwa od 2 października. Rezydenci domagają się wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 procent PKB w 2021 roku i powołania zespołu, który zająłby się analizą i renegocjacją zapisów ustawy regulującej minimalne wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia.

Przemysław Błaszczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje