Reklama

Psy z Niskowej uratowane

Psy ratunkowe z Ochotniczej Straży Pożarnej w Niskowej, wykorzystywane w wielu akcjach poszukiwawczych nie tylko w Polsce, mogą być spokojne o swój dalszy los. Choć wójt gminy, któremu podlega straż nie chciał dłużej płacić za utrzymanie, znalazło się wielu dobroczyńców, którzy wspomogli finansowo czworonożnych ratowników.

Psy ratunkowe z Ochotniczej Straży Pożarnej w Niskowej, wykorzystywane w wielu akcjach poszukiwawczych nie tylko w Polsce, mogą być spokojne o swój dalszy los. Choć wójt gminy, któremu podlega straż nie chciał dłużej płacić za utrzymanie, znalazło się wielu dobroczyńców, którzy wspomogli finansowo czworonożnych ratowników.

Grupa ratownicza nie tylko nie zostanie rozwiązana, ale wręcz przeciwnie - będzie się rozwijać. W tej chwili w OSP Niskowa służy osiem czarnych jak smoła labradorów. Jak mówi Jan Smoleń prezes OSP jest już zupełnie spokojny o los psów. Dzięki interwencji mediów znalazły się pieniądze nie tylko na karmę dla nich ale i na dalsze szkolenie. Losem psów - ratowników przejęli się nawet zwykli ludzie którzy wpłacali po 15, 20 złotych. Producent karmy dla psów ufundował pożywienie dla całej czeredki, a Państwowa Straż Pożarna podpisała ostatnio kontrakt. Psy z Niskowej podczas ostatnich szkoleń udowodniły, że potrafią poszukiwać ludzi nawet 750 metrów pod ziemią w kopalniach i jaskiniach i to wcale nie gorzej od swych czworonożnych kolegów z grup zawodowych.

Reklama

RMF Zakopane

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy