Polityczka KO i "podstawiony" kierowca. Jest decyzja sądu
Polityczka Koalicji Obywatelskiej przywiozła mężczyznę, który miał prowadzić jej samochód i być sprawcą kolizji, po której uciekł. W trakcie rozmowy z policjantami przyznał się jednak, że to kobieta namówiła go do złożenia nieprawdziwych zeznań. Sprawa trafiła do sądu, a ten zdecydował, że polityczka nie popełniła przestępstwa.

Trzy lata temu, we wrześniu 2022 r., na zakopiance w Stróży, niedaleko Myślenic, kierowca audi uderzył w tył jadącego przed nim samochodu. Jadący oplem stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w barierki. Po wszystkim kierowca audi uciekł z miejsca zdarzenia. Policjanci ustalili, że kierowca opla był trzeźwy. Osoby prowadzącej audi nie udało się przebadać.
- Kiedy policjanci pracowali na miejscu kolizji, przyjechała tam mieszkanka Myślenic, która oświadczyła, że jest właścicielką audi, natomiast kierującym pojazd był przywieziony przez nią mężczyzna - mówił wówczas rzecznik myślenickiej policji. Przywieziony mężczyzna nie potrafił jednak podać szczegółów zdarzenia, a po chwili przyznał się policjantom, że to nie on kierował samochodem, a kobieta, która go przywiozła na miejsce zdarzenia skłoniła go do tego, aby podał się za kierowcę.
Wspomnianą kobietą była Ewa Wincenciak-Walas.
O myślenickiej radnej i przewodniczącej lokalnych struktur PO opinia publiczna szerzej usłyszała, kiedy w 2022 r. wystąpiła na wspólnej konferencji prasowej u boku Donalda Tuska. Lider PO wziął w obronę kobietę po tym, jak ta wywiesiła na drzwiach urzędu kartkę z napisem "PiS = drożyzna", a sąd ukarał ją za to naganą.
Ewa Wincenciak-Walas przed sądem. Uniwinnienie
Sprawą zdarzenia z 2022 r. zajęła się Prokuratura Okręgowa w Kielcach, która postawiła polityczce zarzuty usiłowania udaremnienia postępowania karnego poprzez pomaganie sprawcy przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej i usiłowania wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Takie same zarzuty usłyszał przywieziony przez nią mężczyzna.
W listopadzie 2024 r. Sąd Rejonowy w Wieliczce uniewinnił obie osoby. Prokuratura od wyroku się odwołała. Interia dowiedziała się właśnie, że sąd drugiej instancji również uznał, że do przestępstwa nie doszło.
Tajemnicze zaginięcie
Co ciekawe, 24 marca, w nocy o godzinie 3:21, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach otrzymał zgłoszenie o rozbitym samochodzie marki audi na popularnej zakopiance, na jezdni w kierunku Krakowa. Dzwoniący poinformował, że pojazd jest pusty. W Interii opisaliśmy tę historię w kwietniu.
Policjanci na miejscu ustalili, że pojazd najpierw uderzył w prawą barierkę ochronną, zjechał na lewy pas i zatrzymał się częściowo na drodze w kierunku Krakowa, a częściowo na pasie zjazdowym na Zarabie w Myślenicach. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia.
Z ustaleń Interii wynika, że z samochodu korzysta Winceciak-Walas i jej mąż. Kilkanaście godzin później, tego samego dnia, polityczka, w towarzystwie pełnomocnika, zgłosiła na myślenickiej komendzie zaginięcie męża. Kobieta odmówiła jednak zgody na publikację jego wizerunku i danych osobowych.

Rozpoczęto poszukiwania z udziałem Myślenickiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej, a mężczyzna został szybko odnaleziony.
Policjanci ustalili, że kierowcą porzuconego na zakopiance audi był 43-letni mężczyzna (w takim właśnie wieku jest mąż Ewy Wincenciak-Walas). Funkcjonariusze rozmawiali z nim ponad dobę od zdarzenia.
Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 3 tys. zł. Oficjalna wersja policyjna mówi, że kierujący samochodem na zakręcie nie dostosował prędkości jazdy do panujących warunków drogowych, stracił panowanie nad pojazdem, wpadł w poślizg i uderzył w barierki energochłonne. Policjanci stwierdzili również, że "swoim zachowaniem nie spowodował zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym dla innych uczestników".
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl









