Reklama

Petru: Tak naprawdę nie wiemy, kiedy będą wybory

Lider Nowoczesnej Ryszard Petru wraz z posłami tego ugrupowania zainaugurował w sobotę w Krakowie cykl spotkań z sympatykami. "Chcemy zaproponować Polakom nową lepszą Polskę, bo tak naprawdę nie wiemy, kiedy będą wybory" - ocenił Petru.

Według zapowiedzi Nowoczesnej spotkania pod hasłem "Porozmawiajmy o lepszej Polsce" mają być wiosenną ofensywą polityczną ugrupowania, która została zapoczątkowana wystąpieniem Ryszarda Petru 6 marca w Sejmie. W pierwszym półroczu tego roku lider Nowoczesnej i posłowie mają odwiedzić siedem miast wojewódzkich.

Po Krakowie mają to być: Wrocław, Katowice, Gdańsk, Poznań, Łódź i Warszawa.

"Chodzi o to, żeby spotkać się z wyborcami cztery miesiące po wyborach, porozmawiać o tym, co złego się wydarzyło, ale również o tym, jaką lepszą Polskę proponujemy Polakom" - mówił lider Nowoczesnej dziennikarzom w Krakowie.

Reklama

Spotkania są otwarte dla mieszkańców i sympatyków partii.

Według Petru podczas inauguracji w Krakowie dominowały tematy konstytucyjne i dotyczące stanu demokracji, ale pojawiały się też pytania o przyszłość edukacji czy służby zdrowia. "Pojawiają się kwestie dotyczące tego, z czego całą tzw. dobrą zmianę sfinansować. Moje obawy są takie, że nie będzie z czego sfinansować" - zaznaczył.

"Trzeba zatrzymać PiS w tej koszmarnej zmianie, zdiagnozować co trzeba po nim posprzątać i jak to zrobić, a oprócz tego zaproponować Polakom nową lepszą Polskę, bo tak naprawdę nie wiemy, kiedy będą wybory" - mówił przewodniczący ugrupowania.

Petru pytany przez dziennikarzy o ocenę obecnych stosunków polsko-amerykańskich ocenił, że "tak złych relacji nie było nigdy od 1989 roku".

"PiS to bagatelizuje, ale boję się, że będziemy członkiem NATO drugiej kategorii, nie wszystkie informacje będą nam przekazywane (...). Nikt nie chce z nami za bardzo się spotykać i nie traktuje nas poważnie, a jedynym krajem, który nas gości, to są Węgry" - powiedział.

Według niego Stany Zjednoczone są państwem, w którym jedną z podstaw ustroju są sądy. "W Stanach Zjednoczonych dużą wagę przykłada się do tego, czy wyroki sądów są poważnie traktowane - nierespektowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego jest tak naprawdę podważaniem wartości, na których zbudowany jest cywilizowany świat" - ocenił Petru.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy