Nowe zapadlisko w Trzebini. Ziemia nie wytrzymała ciężaru wiertnicy
Po raz kolejny zapadła się ziemia w Trzebini. W środę wiercono otwory w okolicy zapadliska z końca ubiegłego roku, jednak podłoże nie wytrzymało ciężaru pojazdu z wiertnicą. Do podobnego incydentu doszło w poniedziałek na terenie rodzinnych ogródków działkowych, gdzie niemal pod samym domem utworzył się głęboki na kilka metrów lej.

"Dziś rano podczas wiercenia trzeciego otworu w rejonie zapadliska z 25 grudnia 2022 roku doszło do rozluźnienia gruntu, w wyniku czego pod ciężarem wiertnicy o około metr osunął się grunt wraz z urządzeniem" - poinformowała Spółka Restrukturyzacji Kopalń.
Nowe zapadlisko w Trzebini. W tym czasie wiercono otwory w ziemi
Jak dodano, "maszyna była zakotwiona i odpowiednio zabezpieczona, dlatego po wydobyciu maszyny prace uzdatniające będą kontynuowane". Nikomu nic się nie stało.
W Trzebini (woj. małopolskie) przy ul. Górniczej 3 i 5 prowadzone są prace wzmacniające grunt. Dotychczas wykonano dwa z pięciu planowanych otworów. Każdy z nich ma być głęboki na około 30 metrów. Przez odwierty zostanie wtłoczona substancja stabilizująca grunt.
Trzebinia: Zapadlisko niemal pod domem
To kolejny raz, kiedy w ostatnim czasie zapadła się ziemia w Trzebini. W poniedziałek poinformowano, że, według informacji straży, zapadlisko pojawiło się na terenie rodzinnych ogródków działkowych "Gaj" przy ul. Jana Pawła II. Lej miał średnicę 8-9 metrów średnicy i od sześciu do siedmiu metrów głębokości.
"Jest to reaktywacja zapadliska powstałego w 2021 roku" - nadmieniono we wpisie w mediach społecznościowych. We wtorkowej aktualizacji podano jednak, że zapadlisko miało średnicę dziewięciu metrów i osiem metrów głębokości.
Zapadliska powstające na terenie gminy to szkody pogórnicze spowodowane przez dawną kopalnię węgla kamiennego "Siersza" działającą w tym mieście od połowy XIX wieku. W latach 1999-2001 kopalnia zakończyła działalność. Na początku eksploatacja prowadzona była płytko, na głębokości 20-25 metrów. Potem podziemne chodniki schodziły coraz niżej. Likwidatorzy zakładali, że pozostałe po eksploatacji pustki wypełni woda. Z biegiem czasu woda zaczęła podchodzić coraz bliżej powierzchni ziemi.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!








