Reklama

Reklama

Nadciąga groźny smog

Ruszył sezon grzewczy, a wraz z nim wzrosło zapylenie powietrza w Krakowie. Sytuacja zaczęła się pogarszać, gdy tylko nadeszły chłodniejsze dni. Bywa - zwłaszcza wieczorami i nocą - że dopuszczalne normy stężeń zanieczyszczeń są przekroczone i to nawet kilkakrotnie.

Kraków od lat boryka się z problemem dużego zanieczyszczenia powietrza. Najgorzej jest z tzw. pyłem zawieszonym - bardzo zjadliwym i groźnym dla zdrowia. Przepisy dopuszczają tu przekroczenia norm przez co najwyżej 35 dni w roku, ale - niestety - praktycznie nie ma w naszym województwie miejscowości, która spełniałaby ten wymóg. A już najgorzej wypada Kraków, gdzie normy stężenia pyłu w powietrzu są przekroczone przez większość dni w roku (nawet 250).

Normy przekroczone - skąd się to bierze?

Reklama

W ostatnim czasie krakowskie stacje monitoringu powietrza znów odnotowują wzrost stężenia pyłu zawieszonego - miejscami nawet grubo ponad dopuszczalne normy. Na przykład w niedzielę w Nowej Hucie odnotowano zapylenie powietrza na poziomie średnio 169 jednostek, zaś na Alejach - 181 jednostek (norma wynosi 50, a poziom alarmowy 200).

Skąd to się bierze? Wbrew obiegowym opiniom to wcale nie przemysł najbardziej wpływa na wzrost zapylenia powietrza. Z badań wynika, że zajmuje on dopiero trzecie miejsce na liście trucicieli. Na drugim miejscu plasuje się komunikacja, a głównym winowajcą jest tzw. niska emisja - to m.in. dymy z domowych pieców węglowych czy lokalnych kotłowni.

Trujemy siebie sami

- Przede wszystkim trujemy siebie sami, bo pył zawieszony to nic innego jak główny produkt niepełnego spalania paliw. Dlatego największe zapylenie powietrza obserwujemy w sezonie grzewczym. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo sami sobie szkodzą, paląc w piecach różnymi świństwami - przyznają specjaliści z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie.

Te "różne świństwa" to głównie odpady. Wielu ludzi traktuje swe piece czy kominki jak kosze na śmieci, wrzucając tam dosłownie wszystko: resztki jedzenia, opakowania po żywności czy chemii gospodarczej, plastikowe butelki, worki foliowe, stare ubrania, zużyte pieluchy itd. - Spalanie odpadów, choć nielegalne i wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia, to w Krakowie wciąż bardzo powszechny proceder - przyznają strażnicy miejscy.

Paleniska pod kontrolą

W Krakowie rusza właśnie kolejna edycja akcji kontroli palenisk domowych, organizowana przez Wydział Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta oraz Straż Miejską. Inspektorzy będą m.in. sprawdzać, czym mieszkańcy palą w piecach i kominkach. - Będą to kontrole planowane, ale trzeba też spodziewać się wizyt niezapowiedzianych - przestrzega rzecznik SM Marek Anioł.

Gdy rozpoczyna się sezon grzewczy, strażnicy miejscy otrzymują wiele zgłoszeń, dotyczących palenia w piecach odpadami. Praktycznie nie ma dnia, by nie było interwencji w tej sprawie. Mieszkańcy dzwonią do strażników miejskich, bo np. przeszkadza im cuchnący, dziwnie wyglądający dym albo mają podejrzenie, że sąsiad pali śmieci, stare opony itp.

Coraz więcej takich zgłoszeń

Rzecznik SM przyznaje, że liczba tego typu zgłoszeń rośnie, gdyż ludzie są bardziej świadomi tego, że palenie odpadów jest niezwykle szkodliwe dla zdrowia. - Przecież wszystkim nam powinno zależeć na tym, by powietrze w Krakowie było czystsze. Zachęcamy mieszkańców, żeby się nie bali, tylko od razu nam zgłaszali, gdy mają podejrzenia, że ktoś pali w piecu śmieciami - podkreśla Marek Anioł.

PSZ

paulina.szymczewska@dziennik.krakow.pl

Czytaj więcej w "Dzienniku Polskim":

Krótka pamięć świadków

Ujawnili tajemnicę sprzed wieków

Czas na uwagi mieszkańców

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje