Reklama

Reklama

Możliwe przyczyny tragedii: Buk miał przegniłe korzenie

60-letni buk, który w piątek spadł na dzieci w Ojcowskim Parku Narodowym, miał przegniłe korzenie. To mogło być przyczyną tragedii - poinformował dyrektor parku Rudolf Suchanek.

W parku trwa kontrola drzewostanu. Krakowska prokuratura wszczęła postępowanie mające ustalić przyczyny tragedii.

Reklama

Do wypadku doszło w piątek po południu. Na uczestników szkolnych wycieczek z Bolesławca (woj. dolnośląskie) i Pacanowa (woj. świętokrzyskie) w okolicach Bramy Krakowskiej przewróciło się potężne drzewo.

W wypadku zginęła 13-letnia dziewczynka z Bolesławca, którą reanimowano na miejscu, ale jej życia nie udało się uratować. Ranna została 12-latka z Pacanowa, która z otwartym złamaniem podudzia i wstrząśnieniem mózgu śmigłowcem odwieziona została do szpitala w Krakowie-Prokocimiu.

Jak podawała policja, kilkoro dzieci i jedna z opiekunek doznały lekkich obrażeń. Udzielono im pomocy medycznej. Do uczestników wycieczek skierowani zostali psychologowie. Uruchomiono też infolinię, pod którą można było uzyskać dokładne informacje dotyczące poszkodowanych: 12 635 11 00.

"Tego nie dało się przewidzieć"

Nie wiadomo, z jakich przyczyn drzewo przewróciło się na uczniów. Z informacji policji wynika, że przed wypadkiem uczestnicy wycieczek usłyszeli trzask łamanych gałęzi i w jednej chwili drzewo runęło na ziemię.

- To nie było stare drzewo, 60-letni buk upadając, przewrócił także inne drzewa i przygiął kolejne. Oglądaliśmy go dokładnie - miał przegniłe korzenie i może to było przyczyną tej ogromnej tragedii - powiedział dyrektor OPN Rudolf Suchanek. - Tego nie dało się przewidzieć - dodał.

Jak zapewnił, każde suche drzewo lub takie, które zagraża turystom, jest usuwane. Szlaki są przeglądane, a w związku z wypadkiem ponownie służby parku wyruszyły na szlaki. - To żywa dzika przyroda, możemy tylko przeglądać i eliminować widoczne zagrożenia, ale okazuje się, że nie wszystko jest do przewidzenia - powiedział dyrektor. Jak poinformował, wszystkie drzewa zagrażające bezpieczeństwu turystów wokół przewróconego buka zostały wycięte.

Sprawę bada prokuratura

Krakowska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. - Wdrożono już przesłuchiwanie świadków, gromadzona jest dokumentacja - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.

W związku z wypadkiem wiceminister środowiska i Główny Konserwator Przyrody Janusz Zaleski złożył w piątek kondolencje, zapowiedział współpracę z prokuraturą i sporządzenie raportu ze stanu wykonywania prac zabezpieczających szlaki w 23 parkach narodowych w całej Polsce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje