Reklama

Reklama

Małopolskie: O włos od tragedii. Kobieta wjechała pod pociąg, w samochodzie były dzieci

W małopolskim Bieczu 40-latka wjechała w środę (25 listopada) wieczorem autem osobowym pod pociąg relacji Zagórz-Stróże. Do zdarzenia doszło na przejeździe kolejowym. Kierująca nie odniosła obrażeń, poszkodowany został jej ośmioletni syn.

Jak powiedziała Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji, mieszkanka Gorlic kierowała oplem combo. Nie wiadomo, dlaczego nie zachowując ostrożności wjechała pod nadjeżdżający pociąg. - Zarówno kierująca, jak i maszynista byli trzeźwi - poinformowała Cisło.

Przyczyny zdarzenia wyjaśnia Komisja Badania Wypadków Kolejowych.

Ośmiolatek trafił do szpitala

W wypadku poszkodowany został ośmioletni syn kobiety, który ze złamaniami kości twarzy został przewieziony do szpitala, a jej roczna córka trafiła na obserwację lekarską.

Do wypadku doszło w środę około godziny 20.20. Jak powiedział Piotr Hamarnik z zespołu prasowego PKP PLK, dla pięciu osób podróżujących pociągiem zorganizowano transport zastępczy. - Był to ostatni pociąg na tej trasie tej doby, dlatego wypadek nie spowodował utrudnień w kursowaniu pociągów pasażerskich - powiedział Hamarnik. 3,5 godziny po zdarzeniu udało się przywrócić normalny ruch.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy