Reklama

Reklama

Kulisy odwołania nadkom. Jastrzębia. W tle politycy PiS i miesięcznica

Nadkomisarz Paweł Jastrząb stracił stanowisko zastępcy komendanta miejskiego policji w Krakowie. Funkcjonariusz odmówił odebrania megafonu protestującym przed siedzibą PiS. O uciszenie demonstrantów miał poprosić jeden z polityków prawicy. Informacja o zachowaniu mundurowego trafiła do Komendy Głównej Policji za pośrednictwem wpływowych przedstawicieli PiS. KGP przekazała do Krakowa nieoficjalnie "sugestię", że sprawą nadkom. Jastrzębia należy się zająć.

W Krakowie każdego osiemnastego dnia miesiąca politycy Prawa i Sprawiedliwości przyjeżdżają na Wawel, aby uczcić miesięcznice pochowania pary prezydenckiej. W uroczystościach biorą udział najważniejsi politycy partii z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele. Wśród stałych bywalców są m.in. premier Mateusz Morawiecki, marszałek Ryszard Terlecki, minister Andrzej Adamczyk czy europosłanka Beata Szydło, a mszy przewodniczy arcybiskup Marek Jędraszewski. Po zakończeniu mszy i złożeniu kwiatów na grobie politycy prawicy udają się do biura PiS, które znajduje się niedaleko Wawelu, przy ul. Retoryka.

Reklama

Każdej takiej wizycie towarzyszą protesty. Demonstranci zbierają się najpierw w okolicy Wzgórza Wawelskiego, a później przenoszą się przed siedzibę PiS. Podobnie było w niedzielę 18 września. Wieczorem na ulicy Retoryka naprzeciwko kamienicy, gdzie przebywali politycy, zgromadził się tłum osób. Demonstranci wznosili okrzyki nieprzychylne rządowi, a niektórzy z nich wyrażali swe poglądy przez przyniesiony ze sobą megafon.

Przeczytaj także: Polak szefem wydziału zabójstw na Alasce. Jego życie to filmowy scenariusz

W tle miesięcznica i protest obywateli

Już następnego dnia pojawiła się nieoficjalna informacja, że komendant Jastrząb, odpowiedzialny za pion prewencji, może stracić stanowisko. - Właściwie wśród policjantów zaczęto szeptać, że szef może polecieć jeszcze w niedzielę wieczorem. Publicznie przy podwładnych odmówił wykonania prośby jednego z polityków PiS - mówi jeden z naszych informatorów z komendy miejskiej.

O co dokładnie chodzi? Po godzinie 22:00, kiedy w siedzibie PiS trwało spotkanie polityków, a przed nią demonstracja, z budynku wyszedł wicewojewoda Mateusz Małodziński. Poprosił on nadkomisarza Jastrzębia o uciszenie protestujących, ponieważ tłumaczył, że jest już cisza nocna. Policjanci nie zareagowali, a wicewojewoda sam podszedł do protestujących osób i poprosił ich o nieużywanie megafonu, po czym wrócił do wnętrza budynku.

Zobacz także: Infelacja uderza w kościół

Kolejny raz Małodziński z siedziby PiS wyszedł po 23:00 i znów zwrócił się do obecnego na miejscu zastępcy komendanta miejskiego z prośbą o uciszenie demonstrantów. Jeden z policjantów obecnych na miejscu, z którym rozmawialiśmy, twierdzi, że miała paść też prośba o odebranie megafonu. Policja tego nie zrobiła.

Wicewojewoda za drugim razem nie rozmawiał już z demonstrantami, ale natychmiast wrócił do środka. Tam opowiedział o wydarzeniach sprzed budynku kilku politykom PiS. Nasze źródła twierdzą, że informacja trafiła m.in. do marszałka Ryszarda Terleckiego oraz kilku innych wpływowych osób.

Sugestie z Komendy Głównej

Informacja o braku reakcji małopolskich policjantów trafiła do Komendanta Głównego Policji. Następnie "sugestia" o zajęciu się sprawą nadkomisarza trafiła z Warszawy do policji w Krakowie. Kto poinformował Komendanta Głównego?  - Były telefony od polityków PiS z najwyższej półki - mówi nasze źródło w Komendzie Głównej.

Ostatecznie Jastrząb został odwołany w czwartek (22 września), o czym pierwsza poinformowała "Gazeta Wyborcza". Powodem miały być rzekome błędy przy zabezpieczeniu miesięcznicy na Wawelu. Chodzi o sytuację, z udziałem krakowskiego studenta Franciszka Vetulaniego. Ten trzymając tęczową flagę w dłoni chciał wbiec na wzgórze Wawelskie. Chłopak w pewnym momencie przewrócił się, a policjanci po krótkiej szarpaninie zaprowadzili go do radiowozu. Tuż po zdarzeniu do internetu trafiły nagrania z zajścia.

Przeczytaj: Zabił za 170 zł. Krakowskie Archiwum X zatrzymało podejrzanego o zbrodnie sprzed lat

- Gdyby komendantów odwoływano za każdym razem, kiedy ktoś chce zakłócić jakieś uroczystości, to szybko by się okazało, że w kraju nie ma ani jednego komendanta - ironizuje nasz informator z komendy miejskiej w Krakowie. - Wszyscy wiemy, że został odwołany za brak reakcji w sprawie nagłośnienia. Sugestie z Komendy Głównej były wyraźne. Poza tym tutaj ważny jest też czas. Z reguły, jak są jakieś błędy to są postępowania wyjaśniające, analizowana jest sytuacja. A tutaj miesięcznica była w niedzielę, a w czwartek komendanta już nie było  - dodaje.

Inny z policjantów, który zabezpieczał siedzibę przy ul. Retoryka: - W roku zabezpieczamy dziesiątki wydarzeń. Do niedawna także derby. Już wolę kiboli, niż polityków, którzy uważają, że wiedzą najlepiej. Tylko nas ośmieszają. Rok temu dzieci narysowały kredą obrazki przed siedzibą PiS, a my musieliśmy ściągać policyjnych techników. Czy to jest mądre? - pyta funkcjonariusz.

Ostatecznie wniosek o odwołanie nadkomisarza Jastrzębia złożył do komendanta wojewódzkiego policji w Krakowie komendant miejski, bo takie są procedury. Z naszych informacji wynika, że żaden z nich do końca nie zgadzał się z tym, że ich podwładny musiał zostać odwołany ze stanowiska. Po odwołaniu z funkcji nadkom. Jastrząb ma trafić do wydziału prewencji komendy wojewódzkiej w Krakowie. 

Jastrząb został zastępcą komendanta 15 marca 2021 r. Od kwietnia 2020 r. był komendantem komisariatu VIII w Krakowie. Wcześniej od maja 2017 r. był zastępcą komendanta komisariatu II w Krakowie. Służbę w policji rozpoczął w 2000 r. w istniejącym wówczas komisariacie policji Kraków - Grzegórzki.

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy