Reklama

Reklama

Krakowscy radni wprowadzają zakaz prezentowania drastycznych treści w przestrzeni publicznej

Rada Miasta Krakowa przyjęła w środę (18 listopada) uchwałę dotyczącą przepisów porządkowych związanych z eksponowaniem drastycznych treści w przestrzeni publicznej. Zgodnie z nią zakazuje się prezentowania wizerunków zwłok lub ich fragmentów między innymi na plakatach, billboardach, tablicach reklamowych, pojazdach i przyczepach.

W uchwale zapisano, że osoby łamiące zakaz podlegają karze grzywny na zasadach określonych w kodeksie wykroczeń.

Reklama

Choć w dyskusji radni mówili, że istnieje poważne ryzyko, iż z powodów prawnych uchwałę tę uchyli wojewoda lub Wojewódzki Sąd Administracyjny ostatecznie za jej przyjęciem opowiedziało się 25 osób, przeciw było 15. Klub radnych PiS złożył wotum separatum.

Projekt uchwały powstał oddolnie w ramach inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców, którzy zebrali 532 podpisy (wymaganych jest 300).

"Te bilbordy sieją strach"

- Nie czuję się bezpiecznie, kiedy przechodząc obok Teatru Bagatela, widzę bilbordy albo banery przedstawiające rozczłonkowane zwłoki. Nie czuję się swobodnie w miejscu, które jest moim domem, kiedy muszę odwracać wzrok idąc obok Szpitala im. Narutowicza - mówiła, prezentując projekt radnym Ewa Owerczuk, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej w sprawie przepisów dotyczących eksponowania drastycznych treści w przestrzeni publicznej.

- Te bilbordy nie mają nic wspólnego z rzetelnymi informacjami na temat aborcji. Są kłamstwem, sieją strach i mają za zadanie terroryzować matki, ojców, dzieci, lekarzy. Narażają wrażliwe osoby na traumę, stresują kobiety w ciąży i po trudnych przeżyciach związanych z porodem czy poronieniem. Rada Miasta Krakowa powinna jasno opowiedzieć się po stronie kobiet, szczególnie teraz - powiedziała Owerczuk. 

Pytała radnych, czy potrafią wskazać jakiekolwiek inne miasto w Europie, w którym na ulicach są billboardy z martwymi płodami.

"Projekt niezgodny z obowiązującym prawem"

Negatywne opinie do tej uchwały wydali Komisja Praworządności Rady Miasta i prezydent Krakowa, który wskazał, że ustanowienie takich przepisów porządkowych jest zbyt daleko idące, a drastyczne obrazy są najczęściej eksponowane przy okazji zgromadzeń publicznych, co do których prezydent miasta ma ograniczone możliwości ingerencji. W opinii zwrócono uwagę na poważne ryzyko unieważnienia tej uchwały przez wojewodę lub Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Mówili o tym także radni. - Całym sercem jest za treścią tego projektu uchwały, ale ten projekt jest kompletnie niezgodny z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym - mówił radny Andrzej Hawranek z klubu KO. - Nie da się aktem prawnym niższego rzędu zmienić uregulowań ustawowych - dodał.

Radny Łukasz Wantuch z klubu Przyjazny Kraków apelował, by mimo to przyjąć uchwałę, a jej ocenę prawną pozostawić wojewodzie. Argumentował, że być może będzie to sygnał dla posłów, że trzeba zająć się problemem w parlamencie i zmienić przepisy. - To będzie głosowanie nie rozumem lecz sercem - podkreślił.

Małgorzata Jantos (KO) mówiła, że być może zakaz prezentacji w przestrzeni publicznej treści drastycznych należało zapisać w uchwale o parku kulturowym. Inni radni przypomnieli, że próbowano tego, lecz bez skutku.

Wojewoda pewnie uchyli uchwałę

Przewodniczący klubu Kraków dla Mieszkańców Łukasz Gibała mówił, że na 99 proc. uchwała zostanie uchylona przez wojewodę. Proponował, by jej inicjatorzy spróbowali innej drogi, czyli możliwości niewydawania przez władze gminy zgody lub rozwiązywania zgromadzeń, podczas których dochodzi do eksponowania treści nieprzyzwoitych lub siania zgorszenia. 

- Prezydenci Wrocławia czy Sopotu nie pozwalali na takie zgromadzenia, rozwiązywali je. Sprawy trafiały do sądów, bo organizator może się odwołać. Orzecznictwo było różne. Warto, żeby w Krakowie prezydent Jacek Majchrowski też spróbował tego rozwiązania - powiedział Gibała.

Sekretarz miasta Krakowa Antoni Fryczek poinformował, że prezydent miasta Krakowa już kilkakrotnie skorzystał z tych uprawnień, zwłaszcza, jeśli chodzi o przemieszczanie się furgonetek z drastycznymi plakatami i emisję komunikatów dźwiękowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne