Reklama

Reklama

Kraków: Po trzy lata więzienia dla sprawców śmiertelnego pobicia

Na kary od trzech lat do trzech i pół roku pozbawienia wolności, skazał w poniedziałek krakowski sąd okręgowy trzech sprawców śmiertelnego pobicia mieszkańca Skawiny w 2017 roku, który został dźgnięty nożem. Wyrok jest nieprawomocny

Jak ustalono w toku śledztwa, do napaści doszło nocą w połowie sierpnia 2017 r. w Skawinie (woj. małopolskie). Prokuratura zarzuciła czterem oskarżonym w tej sprawie, że, działając wspólnie i w porozumieniu, wraz innymi nieustalonymi osobami, wzięli udział w bójce, w wyniku której ranni zostali trzej mężczyźni, w tym jeden śmiertelnie.

Reklama

Oskarżeni mieli dopuścić się tego publicznie i bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego, używając gazów łzawiących i obezwładniających, oraz niebezpiecznych narzędzi w postaci noża i maczety. Prokuratura żądała dla nich po pięć lat więzienia.

Proces w tej sprawie toczył się przed krakowskim sądem okręgowym. W poniedziałek uznał on winę sprawców, skazując ich na kary więzienia - Michała K. na trzy i pół roku, a pozostałych - Artura J., Sebastiana C. i Kamila P. - na trzy lata pozbawienia wolności.

Uzasadnienie decyzji

W uzasadnieniu sąd podkreślił, że jedynym kryterium zróżnicowania wyroku jest wiek mężczyzn - w momencie popełnienia przestępstwa K. miał 27 lat, a pozostali oskarżeni - 18-19, zatem przed sądem odpowiadali jako sprawcy małoletni. Kara w ich przypadku - jak zaznaczono - powinna mieć przede wszystkim charakter wychowawczy. Oskarżeni mają także wpłacić po 1000 zł zadośćuczynienia na fundusz pomocy postpenitencjarnej.

Sąd nie zgodził się z ustaleniami prokuratury na temat używania przez oskarżonych niebezpiecznych narzędzi; uznał, że nie ma na to wystarczających dowodów, a wątpliwości w sprawie należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonych. W uzasadnieniu wskazał, że czynu nie dopuścili się oni publicznie, bo do bójki doszło w nocy, osoby postronne jej nie widziały; ich czyn - zdaniem sądu - nie miał charakteru chuligańskiego.

Ponadto sąd zaznaczył, że cała sprawa była "niezmiernie skomplikowana", również z uwagi na to, że niemożliwe okazało się dokładne ustalenie przebiegu zdarzeń oraz motywy bójki.

Dodał, że okolicznością łagodzącą w tej sprawie był fakt, że żaden z oskarżonych nie był wcześniej karany sądownie. "Jest to okoliczność łagodząca, wpływającą na wymiar kary, który nie jest w tej sprawie stosunkowo wysoki, biorąc pod uwagę charakter tego zdarzenia i ostateczny skutek" - oświadczyła sędzia Anna Bosak-Ziomek.

"Śmierć człowieka zawsze, w jakimkolwiek zdarzeniu jest tą okolicznością, która musi być brana pod uwagę. Jest to skutek najgorszy z możliwych, jakie mogą zaistnieć w przypadku sytuacji bójki" - uzasadniła sędzia.

Przebieg zdarzenia

Jak ustalono w toku śledztwa, pokrzywdzony mężczyzna wyszedł w nocy na balkon i zobaczył idących ulicą kilku mężczyzn. W chwili, kiedy znaleźli się oni na wysokości jego samochodu, usłyszał huk. Wybiegł z kolegą z bloku, by zapobiec zniszczeniu auta. Wywiązała się bójka. Podczas niej został ugodzony nożem. Po zakończeniu bójki ranny mężczyzna, wracając do domu, upadł przy wejściu do bloku.

Załoga wezwanego na miejsce pogotowia ratunkowego podjęła reanimację. Była ona nieskuteczna. Lekarz stwierdził zgon. Przyczyną śmierci mężczyzny było wykrwawienie po ciosie nożem w klatkę piersiową. Mężczyzna miał też uszkodzone żebro i płuca.

Przesłuchani w charakterze podejrzanych sprawcy nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów oraz odmawiali składania wyjaśnień lub składali wyjaśnienia, w których umniejszali swoją rolę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje