Reklama

Reklama

Kraków: Bulterier pogryzł, właściciel zaatakował

Na wybiegu dla psów na krakowskich Czyżynach bulterier zaatakował małego mieszańca. Agresywny pies nie był prowadzony na smyczy i nie miał założonego kagańca. Właściciel, któremu zwrócono uwagę, zaatakował filmującego całe zajście.

Jak informuje "Gazeta Krakowska", do zdarzenia doszło w czwartek (20 sierpnia) na wybiegu dla psów na krakowskim osiedlu 2 Pułku Lotniczego. Na drastycznym nagraniu, którego z tego powodu nie publikujemy, zaatakowany przez bulteriera mieszaniec skamle z bólu.

Reklama

Właściciel agresywnego psa nie jest w stanie nad nim zapanować i odciągnąć bulteriera. Gdy w końcu to się udaje, mężczyzna tłumaczy, że jego pies zareagował agresywnie, ponieważ mieszanie zaszczekał na bulteriera. "W ogóle nie czuł się winny w tej sytuacji" - czytamy na stronie "Gazety Krakowskiej".

Zajście filmował telefonem komórkowym jeden z obecnych na wybiegu dla psów. Gdy mężczyzna zwrócił uwagę właścicielowi, że za późno reaguje, nie panował nad psem, ten rzucił się na niego z pięściami. Wtedy nagranie się urywa.

Jak informuje "Gazeta Krakowska", umieszczone w sieci nagranie zajścia wywołało oburzenie internautów. Ci namierzyli już agresywnego właściciela psa, na Twitterze pojawiło się zdjęcie mężczyzny przy jego samochodzie z widoczną rejestracją.

Co na to policja? Nagranie ataku psa zostało przesłane do miejscowego komisariatu. Tam po analizie zostanie ewentualnie wszczęte postępowanie. A co z agresywnym właścicielem bulteriera? Jak tłumaczy w rozmowie z "Gazetą Krakowską" rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, rękoczyny czy zniewagi są ścigane z oskarżenia prywatnego. Dlatego poszkodowany filmujący zajście powinien złożyć stosowne zawiadomienie, by nadać bieg sprawie.

Więcej w "Gazecie Krakowskiej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje