Reklama

Reklama

Już 72 razy złapana bez biletu

Tylko w ubiegłym roku MPK w Krakowie skierowało do sądu ponad 25 tysięcy spraw dotyczących niezapłacenia kary za jazdę bez biletu.

- Ile osób jeździ na gapę? Tego nie jesteśmy w stanie oszacować - mówi Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. Wiadomo natomiast, że jedna z pasażerek, od 2000 roku, została już 72 razy złapana bez biletu.

Reklama

Jazda na gapę autobusem czy tramwajem kosztuje w Krakowie 100 złotych. Jest jednak stosowana 30-procentowa bonifikata, jeśli ktoś zapłaci karę od razu lub w ciągu siedmiu dni od złapania.

W 2009 roku skorzystało z tej możliwości 7952 gapowiczów, a w ubiegłym roku już 10 tysięcy. Inni płacą później, niektórzy sądzą, że sprawa rozejdzie się po kościach i ani się nie odwołują, ani nie płacą.

100 złotych za jazdę na gapę

- Po trzech tygodniach wysyłamy takim osobom przypomnienie i czekamy miesiąc na reakcję, a następnie przygotowujemy upomnienie, które ma ostrzejszy ton i podaje dalsze możliwe konsekwencje - mówi Marek Gancarczyk. - Jeśli nadal nie ma reakcji - po kolejnych sześciu tygodniach przygotowywany jest wniosek do sądu.

Każdego roku, jak wynika z szacunków, krakowska komunikacja miejska odnotowuje około 300 milionów przejazdów. Niewątpliwie większość pasażerów kupuje bilety - jednorazowe czy okresowe (tych ostatnich jest proporcjonalnie więcej - przyp. red.). Ile zatem osób jeździ na gapę? W 2009 roku było 85 tysięcy tych, którzy zapłacili karę od razu lub wystawiono im wezwania kredytowe; rok temu takich osób było już prawie 95 tysięcy.

Pani Z., krakowska rekordzistka

Także w tej dziedzinie padają rekordy. Pani Z. została już złapana - od 2000 do 2011 roku - 72 razy. I w ten sposób jest krakowską rekordzistką, jeśli chodzi o jazdę na gapę. W pierwszej dziesiątce najczęściej złapanych bez biletu są cztery kobiety i sześciu mężczyzn; w sumie jechali bez biletu przynajmniej 393 razy.

Osoba, którą złapano już 72 razy na jeździe na gapę, tłumaczy się tym, że nie kasuje biletów, ponieważ ma mało pieniędzy. - Twierdzi, że często musi wybierać, czy kupić chleb czy bilet. Obecnie mamy już 15 prawomocnych nakazów, które umożliwiają prowadzenie dalszej egzekucji. Przekazaliśmy trzy sprawy do postępowania egzekucyjnego i czekamy na ich realizacje, ale z powodu niskich dochodów będzie to trwało bardzo długo - dodaje Gancarczyk.

Za gapowiczów płacą pozostali pasażerowie

Jeśli jest wyrok sądu, do działania przystępują komornicy lub windykatorzy. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat z MPK do sądu trafiło... prawie 43 tysiące wniosków, w tym w ubiegłym roku ponad 25 tysięcy. Złożono również 11 tysięcy wniosków do komorników i 41 tysięcy do firm windykacyjnych. Ponadto od 2009 roku wysłano niemal 6,5 tysiąca nazwisk gapowiczów do Krajowego Rejestru Dłużników.

- Nie jesteśmy w stanie oszacować, jaka jest rzeczywista liczba gapowiczów, czy jest ich dwa czy dziesięć razy więcej niż tych złapanych. Rozumiemy też, że ktoś może nie mieć pieniędzy na bilet, ale jeśli nie jest uprawniony do jakieś ulgi - musi płacić za przejazd, a my musimy to egzekwować. Zwłaszcza że za tych bez biletu i tak muszą płacić pozostali pasażerowie.

J.ŚW

janusz.swies@dziennik.krakow.pl

Czytaj więcej:

Śmieci są wszędzie

Kobieta poraniona przez krowę

Sto rodzin otrzyma pomoc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy