Reklama

Reklama

"Interwencja": Podhalański rozwód. Mąż wprowadził do domu nową partnerkę z dziećmi

Pani Halina z podhalańskiej wsi Nowe Bystre od dwóch lat próbuje rozwieść się z mężem, z którym ma troje dzieci. Małżeństwo dzieli dom, do którego mężczyzna wprowadził nową partnerkę z czworgiem dzieci. Z inną kobietą ma on też trzymiesięcznego syna. Na dzieci nie płaci alimentów, zażądał za to od żony opłat za zajmowanie domu. Reportaż "Interwencji".

Kiedy ponad 20 lat temu pani Halina wychodziła za mąż, nie mogła przewidzieć, jak źle potoczy się jej historia małżeńska. Kobieta wprowadziła się do domu rodzinnego męża.

Reklama

- Cały dom żeśmy remontowali razem, bo nie było nawet wody. Wszystko było robione. Lepiej było postawić nowy dom, niż robić to wszystko. Dom teściowa przepisała za dożywocie i opiekę. Tę opiekę musiałam sprawować - niestety - sama. A dzisiaj, po prostu, mąż sobie będzie twierdził, że to jest tylko jego. Bo na niego tylko było przepisane. Ale my nie mieliśmy nigdy żadnej intercyzy, nie ma podziału majątku - powiedziała "Interwencji" pani Halina.

Małżonkowie mają troje dzieci. Najstarsza córka ma 22 lata, syn - 20, a najmłodsza Roksana ma 13 lat. Niestety, wszystkie są chore.

- Pierwsza córka ma upośledzenie umysłowe, była przede wszystkim agresywna. Syn ma lekkie upośledzenie, przeszedł też sepsę i zapalenie opon mózgowych. Największy problem jest z najmłodszą Roksaną. Ma wodogłowie, mózgowe porażenie dziecięce, dochodzi padaczka. Jest po operacjach nogi, chodzi w gipsie - wymieniła pani Halina.

Kobieta przyznała, że nie kontrolowała poczynań męża, zajmowała się przede wszystkim dziećmi.

- A on ciągle: praca, coś tam, gdzieś tam. Zaufałam mu, a teraz wychodzi, jakie to zaufanie było. Jego własne dzieci z małżeństwa nie interesują. Ma też dziecko z inną partnerką, które ma trzy miesiące, syna i też się nie interesuje. No i teraz kolejną sobie partnerkę przyniósł, która też się spodziewa dziecka - stwierdziła.

Początek koszmaru

Dwa lata temu 42-letnia pani Halina złożyła do sądu pozew rozwodowy. Wtedy zaczął się dla niej koszmar. Musiała przeprowadzić się do małej części domu, gdzie kiedyś mieszkała jej teściowa. Ze względu na agresję najstarszej córki, kobieta zmuszona była umieścić ją w specjalistycznym ośrodku. 

- Zostawiłam dosłownie wszystko: nasze pamiątki, moją biżuterię, wszystko, czego się dorobiłam przez te 20 lat. Jak tu przyszłam, lodówka była zepsuta, nie działała pralka, więc musiałam sobie kupić. Syn mieszka tam z ojcem, który zabronił mu jakiegokolwiek kontaktu ze mną, pomimo tego syn przychodzi - opowiadała pani Halina.

Rodzinę kontrolowała Justyna Grochowiak, prezes Fundacji Pomost Nadziei.

- Na początku były to pilotażowe kontrole, niezapowiedziane, ponieważ tata mówił, że matka nie gotuje, jest zawsze bałagan, że się znęca nad tymi dziećmi. Nic się nie potwierdziło. Zawsze obiad jest gotowy, zawsze Roksana uśmiechnięta. Sylwia również była uśmiechnięta, jak jeszcze była w domu. Potrafiłam jej agresję wytłumić. Dla mnie porażające było zachowanie ojca - oceniła.

Mąż nie płaci alimentów

Do domu rodziny wprowadziła się nowa partnerka męża pani Haliny.

- Ona się czuje panią domu, przyszła ze swoją czwórką dzieci. Mąż nie płaci alimentów, musiałam się zgłosić do komornika - powiedziała pani Halina.

Z kolei mężczyzna zażądał od żony 600 zł czynszu za zajmowanie części domu.

- Jak wróciłyśmy po operacji obu nóg córki, dostałam w ciągu dwóch tygodni pozew o zapłatę wraz z pozwem o opuszczenie i wydanie lokalu. Zaskoczyło mnie, bo to jest z jakieś kancelarii adwokackiej. Czy mąż nie dał pani adwokat postanowienia sądu okręgowego, nie zapoznała się z dokumentacją? Sąd wydzielił nam na czas trwania postępowania rozwodowego zabezpieczenie poprzez ustalenie sposobu zamieszkania stron. "Powódka wraz z córką Roksaną będzie upoważniona do wyłącznego użytkowania pomieszczeń położonych na parterze. To jest korytarza, do którego jest osobne wejście z zewnątrz budynku. Kuchni, pokoju i łazienki. Upoważniając jednocześnie powódkę do założenia zamków" - zacytowała fragment orzeczenia pani Halina.

Reporter: Proszę pana, czemu pan chce eksmitować żonę z własną, chorą córką? To jest jej dom.

Mąż pan Haliny: Jaki jej dom?

Reporter: Nie ma jeszcze podziału.

Mąż: Jaki jej dom jest? Gdzie to pani wyczytała?

Reporter: W postanowieniu sądowym.

Mąż: Tak?

Reporter: Tak. Dlatego ja tu mogę być u pani Haliny. Proszę pana, chce się pan wypowiedzieć oficjalnie jako tata dzieci tej pani?

Mąż: (Milczy)

Reporter: Rozumiem, że pan nie chce się wypowiedzieć. Dziękujemy bardzo, do widzenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne