Reklama

Reklama

Edyta Bieńczak nie żyje. Dziennikarka RMF FM i RMF24 zmarła nagle. "Zadzwoniłaś ze szpitala"

Edyta Bieńczak, dziennikarka RMF FM i RMF24, nie żyje. O jej śmierci poinformowali pracownicy stacji. "Edytko, żadne słowa nie oddadzą naszego żalu" - napisali. Edyta Bieńczak zmarła nagle. Jeszcze w poniedziałek była w pracy.

Edyta Bieńczak była dziennikarką RMF FM

Edyta Bieńczak pracowała w RMF FM od 2008 roku. Pisała też do RMF24.PL. 

Po śmierci Edyty Bieńczak strony RMF FM i RMF24 są czarno-białe. Na górze obu stron portali znajduje się przekierowanie do wzruszającego wpisu, w którym koleżanki i koledzy z redakcji żegnają zmarłą. Materiał ma tytuł "Zmarła nasza redakcyjna przyjaciółka. Edytko, żadne słowa nie oddadzą naszego żalu".

"Nie żyje Edyta Bieńczak, Edzia, Edka, Edi, Kreweta"

"... nic nie uśmierzy naszego bólu, nikt nie wypełni pustki po Tobie. Są chwile, w których nawet nam radiowcom brakuje słow. To jedna z takich chwil. Nie żyje Edyta Bieńczak, Edzia, Edka, Edi, Kreweta - jak mówiła sama o sobie. Odeszła zbyt nagle, zbyt szybko, zbyt wcześnie. Ostatni raz spotkała się z nami w poniedziałek na porannej zmianie" - piszą dziennikarze RMF FM.

Reklama

Koleżanki i koledzy podkreślają, jak wspaniałą osobą była Edyta Bieńczak. Oraz jak dużym profesjonalizmem się odznaczała.

"Była pracowita, dokładna, stawiała na swoim, potrafiła znaleźć najmniejszy błąd. Także u siebie. Była podporą zespołu, dyżur z nią stawał się o połowę lżejszy. Lubiła trudne tematy i wyzwania. Ważyła każde słowo, była niezwykle precyzyjna, a z planu musiał być zrealizowany każdy punkt" - czytamy.

"Ciężko ująć w słowa 13 wspólnych radiowych lat. 13 lat pracy, dyskusji, rozmów i sporów. O rzeczy błahe, ważne i najważniejsze. Edyta była idealistką. Nieustępliwa. Jeśli w coś wierzyła, broniła tego z wielką żarliwością" - piszą koledzy z redakcji.

"Cześć Marek, tu Bieńczak"

Pod tekstem znajdują się osobiste wpisy członków redakcji. Każdy z nich na swój sposób wspomina Edytę Bieńczak.

"Zadzwoniłaś ze szpitala. We wtorek około 17.00. "Cześć Marek, tu Bieńczak - cztery słowa. Głos był trochę słaby, lekko zmęczony ale ten sam. Głos Edi. "Wiesz trochę źle się czuję, potrzymają mnie tu dwa, trzy dni i wracam do pracy" - wyszeptała. Ok, Edzia czekamy. Trzymaj się i niczym nie przejmuj - krótka to była rozmowa. Edi i my czekamy. Zasiedziałaś się pewnie w innej redakcji. Gdzieś tam, nie wiadomo gdzie. Może wysoko, a może blisko tuż tuż?" - napisał Marek Balawajder.

Blanka Baranowska napisała z kolei: "Edzia, Dzięki Tobie świat był lepszy, a życie radośniejsze. Dalibyśmy wszystko, żeby dziś znów był poniedziałek, gdy byłaś z nami na dyżurze".

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje