Reklama

Reklama

Dziennikarz Interii niewpuszczony na konferencję z prezydentem Krakowa

Dziennikarz Interii Dawid Serafin nie został wpuszczony na konferencję prasową, w której brał udział prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Wejście do prezydenckiego holu zagrodzili ochroniarze, którzy poinformowali go, że nie może wejść do środka. Kto podjął taką decyzję? Tego nie wiadomo. Konferencję zorganizowali przedstawiciele miejskiej spółki Kraków 5020. W ostatnim czasie media pisały o kontrowersjach związanych z jej funkcjonowaniem.

Informację o konferencji prasowej umieścił na Facebooku w środę późnym wieczorem Filip Szatanik, od kilku dni będący rzecznikiem spółki. Spotkanie miało być poświęcone "wyjaśnieniu insynuacji związanych z utworzeniem spółki Kraków 5020". Według zapowiedzi rzecznika w spotkaniu wziąć miał udział prezydent miasta Jacek Majchrowski oraz prezes spółki Izabela Błaszczyk. 

Konferencja to pokłosie tekstu "Gazety Wyborczej", która kilka dni temu opisała, że kontrowersje budzi przekazanie spółce dóbr niematerialnych Krakowskiego Biura Festiwalowego, czyli np. logotypów. "W wyniku tych darowizn trzeba "wyrzucić" na VAT z budżetu miasta 2,7 mln zł" - twierdzi informator gazety.

Reklama

Dziennikarz Interii niewpuszczony na konferencję 

- To bardzo poważne zarzuty, dlatego wybrałem się na konferencję prasową. Ta odbywała się w holu prezydenckim. Żeby się tam dostać, trzeba przejść przez drzwi, których pilnuje ochroniarz. Przedstawiłem się i powiedziałem, kim jestem, jednak na spotkanie nie zostałem wpuszczony - mówi Dawid Serafin, dziennikarz Interii. - Byłem zaskoczony, więc zapytałem, kto podjął taką decyzję. Pan ochroniarz nie odpowiedział na moje pytanie. Wykonał telefon do "osoby decyzyjnej" i powiedział, że należy czekać. Kto był tą osobą decyzyjną niestety nie wiem, bo pan ochroniarz nie był zbyt rozmowny - dodaje.

- Po jakichś 20 minutach ze środka wyszła pani pracująca w spółce Kraków 5020. Powiedziałem jej, jaka jest sytuacja, że jestem z dziennikarzem Interii i że ochroniarz nie chce wpuścić mnie od 20 minut. Ta powiedziała, że nie mogę wejść, bo właśnie zadawane są pytania. Dlaczego nie mogłem wejść? Na to pytanie też nie dostałem odpowiedzi - dodaje dziennikarz.

Już po zakończonej konferencji prasowej rzecznik prasowy spółki oświadczył, że cała sytuacja "była zwykłym nieporozumieniem" i że więcej się nie powtórzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy