Reklama

Reklama

Cracovia tonie w długach

Sportowe obiekty Cracovii przy Cichym Kąciku od lat popadają w ruinę. Klub ma pomysł na zagospodarowanie tego terenu, ale nie ma pieniędzy.

Proponuje, aby dokapitalizować spółkę MKS Cracovia, która ma już takie straty, że może nie otrzymać zgody na grę w piłkarskiej ekstraklasie. Pomysł nie podoba się jednak krakowskim radnym, którzy obawiają się, że może dojść do przejęcia atrakcyjnego terenu należącego do miasta.

Reklama

- W tym roku zamierzamy uprzątnąć klubowe tereny przy al. 3 Maja. Jest także koncepcja zagospodarowania tego obszaru na kompleks obiektów, które służyłyby sportowcom i mieszkańcom - zapewnia Jakub Tabisz, wiceprezes MKS Cracovia.

Boiska porosła trawa i chwasty

Na razie klubowe tereny przy Cichym Kąciku wyglądają żałośnie. W bardzo atrakcyjnej lokalizacji w centrum miasta, w miejscu, gdzie kiedyś mieściły się boiska i baseny, znajduje się obecnie zdegradowany obszar. Boiska porosła wysoka trawa i chwasty. Zarośnięty jest również teren wokół zrujnowanych basenów. Aby do nich dotrzeć trzeba się przedzierać przez zarośla niemal jak w dżungli. Obecnie można tam m.in. spotkać grupy młodych ludzi, którzy wykorzystują nieckę jednego z dawnych basenów do szkolenia jazdy na deskorolce.

MKS Cracovia ma koncepcję zagospodarowania tych terenów. Zgodnie z nią na powierzchni ponad 3 ha mają być wybudowane: hotel, korty odkryte i halowe, boisko pełnowymiarowe, SPA, siłownia, fitness, gabinety lekarskie, pawilon gastronomiczny, hala wielofunkcyjna. Klub i miasto nie mają na to pieniędzy.

Ratunkiem dokapitalizowanie klubu?

Władze MKS Cracovia przekonują, że znalazłyby się one, jeżeli miasto zgodziłoby się na dokapitalizowanie klubu. Obecnie w spółce większość udziałów (50,54%) ma miasto, 49,15% ma firma Comarch prof. Janusza Filipiaka, a pozostali akcjonariusze - 0,31%. Miasto do spółki wniosło tereny, a Comarch finansuje działalność sportową sekcji piłki nożnej i hokeja. Okazało się, że straty spółki wynoszą już ponad 18 mln zł i przekraczają wartość jej kapitału (ok. 14,5 mln zł).

Dług wziął się stąd, że pieniądze spółce pożyczał jeden z jej udziałowców - firma Comarch. Szły one m.in. na kupno zawodników i utrzymanie sekcji piłkarskiej, do której trzeba dopłacać, a w zeszłym sezonie wiązało się to z dużo większymi kosztami ze względu na grę piłkarzy w roli gospodarzy w Sosnowcu, bowiem stadion Cracovii był w budowie. Do tego spółka dołożyła 5 mln zł do infrastruktury sportowej - większość tych pieniędzy przekazano na budowę centrum sportowo-rekreacyjnego przy ul. Wielickiej.

Tylko krótkotrwałe rozwiązanie problemu?

Zgodnie z Kodeksem Spółek Handlowych, w sytuacji obecnych strat przewyższających wartość kapitału niezbędne jest podjęcie przez Walne Zgromadzenie uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki. Walne Zgromadzenie ma się odbyć w czerwcu. Bez takiej uchwały Cracovia może mieć problemy z uzyskaniem licencji na dalszą grę w ekstraklasie (piłkarze walczą o pozostanie w niej - przyp. red.). Na razie gwarancję dalszego finansowania spółki, pomimo długu, udzieliła firma Comarch.

To jednak rozwiązanie krótkoterminowe, pogłębiające problem. Miasto przygotowało projekt uchwały, na podstawie której spółkę mógłby dokapitalizować Comarch kwotą 30 mln zł (udział miasta w spółce zmniejszyłby się do 33,69 proc. - przyp. red.). Część pieniędzy zostałoby przekazane na zlikwidowanie straty finansowej. Władze klubu zapewniają, że 20 mln zł byłoby przeznaczone na zagospodarowanie terenów przy al. 3 Maja.

Na transakcji klub ostatecznie nie zyska?

Comarch nie jest natomiast zainteresowany wykupem miejskich udziałów w spółce. - To nie rozwiąże problemów MKS Cracovia, bowiem na takiej transakcji klub nie pozyska żadnych pieniędzy i nadal pozostanie w ciężkiej sytuacji finansowej - wyjaśnia wiceprezes Tabisz.

Miasto uważa, że zaproponowane rozwiązanie stwarza więc szansę na odmienienie terenów przy Cichym Kąciku.

- Gmina dąży do zapewnienia takich zapisów w statucie spółki, które pozwolą na zachowanie kontroli nad nieruchomościami - podkreśla Anna Trembecka, zastępca dyrektora Wydziału Skarbu Urzędu Miasta. Zaznaczyła też, że tereny przy al. 3 Maja chroni plan zagospodarowania dla tego obszaru. Mogą więc tam powstać tylko obiekty związane ze sportem.

Krakowscy radni nie są jednak przekonani do proponowanego rozwiązania. - Miasto musi się zastanowić, czy chce dopłacać do komercyjnego sportowego klubu, czy powinno sprzedać swoje udziały. Skoro nie chce ich kupić Comarch, to może znajdzie się chętny inny inwestor - uważa Grzegorz Stawowy, szef klubu radnych PO, którzy mają większość w Radzie Miasta.

Najlepszym wyjściem sprzedanie udziałów?

Podobnego zdania jest jego klubowy kolega Andrzej Hawranek: - Pieniądze z dokapitalizowania pójdą na spłacenie obecnych strat. Reszta może iść na kolejne transfery piłkarzy. Wydało się na nich tyle milionów, a drużyna jest na ostatnim miejscu w ekstraklasie i już słychać, że potrzebne są wzmocnienia. Wątpię więc, że coś się zmieni na terenach przy al. 3 Maja, na których nic nie tknięto od 11 lat. Najlepszym rozwiązaniem byłoby więc sprzedanie przez miasto udziałów w Cracovii. Na razie wygląda to tak, że gmina, która jest większościowym udziałowcem w spółce nie ma wpływu na to, co się w niej dzieje, a powinna rozliczyć obecny zarząd z efektu finansowego.

Radni najbardziej obawiają się o to, że poprzez ciągłe zadłużanie w Comarchu może w końcu dojść do przejęcia przez tego udziałowca za długi spółki MKS Cracovia wraz z terenami przy al. 3 Maja.

- Miasto musi uważać, aby nie doszło do wyprowadzenia miejskiego majątku z gminnej spółki - zaznacza radny Hawranek.

Ciągłe zadłużenie doprowadzi do przejęcia?

W Cracovii liczą na to, że zagospodarowanie terenów przy al. 3 Maja i komercyjne ich wykorzystanie poprawi sytuację klubu. Wiceprezes Tabisz przekonuje: - Dokapitalizowanie w żaden sposób nie zmniejszy wartości akcji spółki należących do gminy. Wręcz przeciwnie, patrząc na konsekwentną budowę wartości klubu w ostatnich siedmiu latach, ma dużą szansę zwiększyć ich wartość rynkową.

TYM

piotr.tymczak@dziennik.krakow.pl

Maj pod znakiem dużych imprez

Za pieniędzy dla cen centrum

Większy ruch, łatwiej o wypadek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne