Reklama

Reklama

Biskup tarnowski o dobrobycie: Może prowadzić do wynaturzeń

Wskutek dobrobytu człowiek może próbować swojego szczęścia na drodze związków homoseksualnych - twierdzi biskup tarnowski Leszek Leszkiewicz. Słowa padły w czwartek podczas inauguracji odpustu w Limanowej.

Biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej Leszek Leszkiewicz przewodniczył mszy świętej w bazylice w Limanowej. Podczas homilii duchowny nawiązał do wojny w Ukrainie.

- Niezależnie od tego, czy na wschodzie, czy zachodzie, północy czy południu: jeśli ludzie odwrócą się od mszy świętej, ofiary pana Jezusa, odwrócą się od pana Boga, przyszłość przed nami będzie tragiczna. Wystarczy troszeczkę znać historię tego świata, w którym żyjemy: ile razy ludzie odchodzili od Boga, tyle razy działo się wielkie nieszczęście - powiedział biskup, cytowany przez portal limanowa.in.

Reklama

- Dziś na co dzień jadamy lepiej, niż dawniej jadano w naszych domach na Wielkanoc. I wybrzydzamy. I narzekamy - stwierdził biskup, podnosząc temat dobrobytu.

Dobrobyt zagrożeniem dla małżeństwa

Według Leszkiewicza ów dobrobyt może doprowadzić do rozpadu małżeństw.

- Dobrobyt może sprawić, że pojawi się pokusa, by odejść od Boga. Może sprawić, że człowiek może żyć w przekonaniu: "ja sobie poradzę". Dobrobyt może sprawić, że zaczniemy wymyślać, co jeszcze możemy osiągnąć, czego jeszcze możemy zakosztować. Dobrobyt może sprawić, że sakramentalny związek małżeński tak łatwo można zniszczyć. Dobrobyt może sprawić, że człowiek będzie znudzony tym, co ma, będzie myślał, że gdzieś indziej jest lepiej. Będzie myślał, że można skrzywdzić dzieci i żonę lub męża, zrujnować rodzinę - powiedział Leszkiewicz.

Jak stwierdził biskup, wskutek dobrobytu człowiek może także "zacząć żyć wbrew własnej naturze". - Może próbować swojego szczęścia na drodze związków homoseksualnych, na drodze różnego rodzaju wynaturzeń związanych z życiem seksualnym, takiej czy innej próby. "Bo ma do tego prawo". Na tej drodze także człowiek nie znajdzie szczęścia - powiedział biskup.

Jak czytamy na limanowa.in, według biskupa "jest bluźniercze, by domagać się, żeby Bóg pobłogosławił grzech, żeby Bóg stanął po stronie grzechu i by powiedział, że to, co niedawno było grzechem, dziś już nim nie jest".

- Jeśli zaczniemy myśleć tak, jak myśli świat oddalający się od Pana Boga, to będziemy zdolni do tego, by nawet z ofiary mszy św. zrobić zabawę, zrobić dyskotekę. Będziemy chcieli, by kapłani zachowywali się jak piosenkarze i aktorzy, żartowali; by były taniec i oklaski, by było miło i przyjemnie. Nie tylko będziemy chcieli. To się już dzieje w wielu miejscach na świecie, gdzie wspólnoty chrześcijańskie zbezcześciły mszę świętą. Co zrobimy my? Uczmy się patrzeć na ołtarz - podkreślił duchowny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy