Reklama

Reklama

164 tys. zł dla działacza opozycji w PRL za internowanie

Krakowski sąd apelacyjny przyznał działaczowi opozycji Pawłowi Witkowskiemu 164 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania za 7 miesięcy internowania. Zwiększył w ten sposób kwotę przyznaną mu przez sąd I instancji w wysokości 82,5 tys. zł - ustaliła w piątek PAP w sądzie.

Paweł Witkowski uzyskał już wcześniej na mocy ustawy 25 tys. zł za represje. Po zmianie przepisów, znoszących górną granicę odszkodowania, wniósł o wznowienie postępowania i zasądzenie mu zadośćuczynienia w wysokości 1,2 mln zł.

Reklama

We wniosku domagał się także zadośćuczynienia za dwa lata, kiedy ukrywał się po zwolnieniu z internowania. W uzasadnieniu powołał się na wyrok sądu w sprawie innego opozycjonisty, któremu za 2 tygodnie internowania zasądzono 70 tys. zł odszkodowania.

Sąd apelacyjny uznał, iż sąd pierwszej instancji prawidłowo ustalił krzywdy, jakich doznał wnioskodawca, ale nie wyciągnął właściwych wniosków odnośnie ich wysokości, ponieważ warunki, w jakich przebywał Witkowski podczas internowania, były szczególnie ciężkie i kwota zadośćuczynienia powinna być wyższa.

Wskazał jednak, że krzywdę należy oceniać całościowo i jednostkowo, a nie arytmetycznie i w odniesieniu do wyroków innych sądów.

Zasądził Witkowskiemu 150 tys. zł zadośćuczynienia i 14 tys. zł odszkodowania za okres internowania. W wyroku nie uwzględnił okresu ukrywania się, ponieważ nie pozwalają na to przepisy.

Może zostać bez dachu nad głową

"Nie jestem usatysfakcjonowany tym wyrokiem i prawdopodobnie złożę wniosek o kasację" - powiedział PAP Witkowski. Jak podkreślił, konsekwencje wydarzeń związanych ze stanem wojennym zaważyły na całym jego życiu i trwają do chwili obecnej, a ich skutkiem są m.in. jego trwające wiele lat kłopoty mieszkaniowe. "Zasądzona mi kwota nie wystarczy na kupno mieszkania i już niedługo mogę być osobą bezdomną" - powiedział. "Ta kwota w niczym nie pokrywa strat, jakie poniosłem w związku ze zdarzeniami związanymi ze stanem wojennym i moją osobą" - podkreślił.

Jak powiedział PAP inicjator Stowarzyszenia "Sieć Solidarności" w Krakowie Edward Nowak, "byli działacze opozycyjni znajdują się w różnej sytuacji". "Niektórzy z nich poradzili sobie w nowej rzeczywistości, a niektórzy nie umieją się w niej odnaleźć. Utracili pracę, przerwali studia, zostali relegowani z uczelni - i potem już nie mogli dostosować się do reguł nowej rzeczywistości. Niektórzy znajdują się w sytuacji dramatycznej" - powiedział Nowak.

Jak poinformował, jednym z celów stowarzyszenia, oprócz upowszechniania i dokumentowania osiągnięć ruchu Solidarności, jest pomoc materialna działaczom, którzy znajdują się w trudnej sytuacji. Oprócz udostępniania darmowych obiadów i paczek żywnościowych stowarzyszenie pomaga także w ubieganiu się o odszkodowania, świadcząc chętnym pomoc prawną.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje