Reklama

Reklama

Tragiczny wypadek w Gorzowie Wielkopolskim. Podejrzany w rękach policji

Schwytano podejrzanego ws. tragicznego wypadku, do którego doszło w Gorzowie Wielkopolskim - informuje reporterka Polsat News Dorota Wleklik. 4-latek, czekający przed przejściem dla pieszych, zginął na oczach swojego ojca. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia. Od niedzieli trwała obława. Podejrzanemu mężczyźnie grozi od 2 do 12 lat więzienia.

Do tragedii doszło w niedzielne popołudnie nieopodal skrzyżowania ulic 30 Stycznia i Dąbrowskiego w Gorzowie Wielkopolskim. Przed przejściem dla pieszych czekał ojciec oraz jego 4-letni syn na dziecięcym rowerku.

W pewnej chwili doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych - chevroleta i BMW. W wyniku uderzenia chevrolet odbił się od BMW i zmiótł z chodnika 4-latka. Na skutek odniesionych obrażeń dziecko zmarło.

Nie stawiał oporu

Kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia. Policja rozpoczęła poszukiwania. Obława trwała od niedzieli wieczorem. Funkcjonariusze obstawili wszystkie miejsca, gdzie mógł pojawić się sprawca - informuje Polsat News. W jego wytypowaniu pomogli świadkowie zdarzenia. 37-latka zatrzymała gorzowska policja.

Reklama

Grzegorz Jaroszewicz z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. poinformował, że 38-latek został zatrzymany w pokoju jednego z hoteli w Gorzowie. Nie stawiał oporu, został przewieziony do gorzowskiej komendy.

- Nad zatrzymaniem kierowcy pracowali policjanci wszystkich pionów. Szybko ustalono jego personalia, kwestią czasu pozostawało ustalenie miejsca jego przebywania, co miało miejsce dzisiaj. Najbliższe godziny to intensywna praca śledczych i czynności procesowe - powiedział Jaroszewicz.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Łukasz Gospodarek, zarzuty wobec mężczyzny zostały już sformułowane i zostaną mu przedstawione podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego, które najprawdopodobniej odbędzie się we wtorek.

- To zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym w połączeniu z ucieczką z miejsca zdarzenia. Mężczyźnie grozi od dwóch do 12 lat więzienia. Biorąc pod uwagę okoliczności tego wypadku można spodziewać się także wniosku o tymczasowe aresztowanie - powiedział Gospodarek.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy