Reklama

Reklama

Po raz 22. derby dla Chrobrego

To była piłkarska wojna. Choć rywal przez pół meczu grał w osłabieniu, tę wojnę wygrał. Chrobry Głogów - Arka Nowa Sól 2:0 (2:0)

Bramki: Niedźwiedź 7' i 30'

Reklama

Arka: Miszczuk, Szeląg (ż), Dykta (85' Spirzak), Rozynek (ż), Pojnar (ż), Walter, Kałużny (ż), Maślenik (33' Rośmiarek), Świniarek (26' Drożdż), Wierzbicki (ż), Druciak (ż)

Wiosną oba zespoły wyraźnie sprawdzają granice wyrozumiałości i wiary kibiców. I Arka, i Chrobry szaleństwa nie pokazują, jednak mecz między tymi zespołami to inny wymiar piłkarskiego meczu. To symboliczna, mityczna już niemal walka. W "świętej wojnie" zespoły spotkały się po raz 56. Po raz 22 zwycięstwo odnotował zespół z Głogowa, choć w 47. minucie z boiska wyleciał Mateusz Niedźwiedź, a w 67. Kamil Szczęśniak. Mimo przewagi aż dwóch zawodników piłkarzom Arki nie udało się nawet zdobyć kontaktowego gola.

Boiskowa wojna

Mecze, w których kości trzeszczą, krew się leje, a skoczne uwertury na gwizdki i łopot chorągiewek sędziów są przerywane kilkoma sekundami podań, nie należą do pasjonujących widowisk. W sobotę na stadionie w Głogowie było właśnie tak. Już od samego początku było wiadomo, że głogowianie zrobią wszystko, by nie dopuścić rywala do jakiejkolwiek okazji bramkowej. Co dało się przeciąć przepisowo, to głogowianie przecinali, kiedy nie zdążali, faulowali. Pierwsza połowa to niemal jeden faul głogowian na trzy minuty. Tak się da wybić piłkę z głowy każdemu rywalowi. Chrobry zagrał świetny mecz pod względem taktyki i ustawienia. Bardziej plastycznie reagował sztab trenerski w trakcie zmieniającej się sytuacji na boisku. Chrobry po prostu doskonale wiedział jak zagrać, żeby z Arką wygrać. Genialnie zagrał na bramce Michał Długosz, na granicy bramkarskiego szaleństwa, agresywnie, pewnie, nie raz wkładając ręce i głowę w nogi piłkarzy Arki.

Bezsilni nowosolanie

Z drugiej strony Arka nie zrobiła nic, aby to zmienić. Zabrakło patentu, co można zrobić, by chociaż minimalnie wstrząsnąć rywalem. Bo dwa strzały Arki na bramkę Długosza na 45 minut to nie jest oszałamiający wynik. A głogowianie i w defensywie po prostu ciężko orali całym zespołem, i jednocześnie lepiej radzili sobie w ofensywie. Wystarczyły im w tym meczu 4 akcje, 4 strzały na bramkę w całym meczu, by zwyciężyć 2:0.

W pierwszej połowie kiedy grały jeszcze obie pełne jedenastki, zespół Arki po prostu nie istniał. Gole straciliśmy po błędach w defensywie. Pierwszego, gdy podanie wzdłuż bramki z prawej strony wykończył kompletnie niepilnowany Niedźwiedź, drugiego po dośrodkowaniu z lewej strony, kiedy do skaczącej piłki doszedł znów Niedźwiedź i niezbyt mocnym, kozłującym strzałem podwyższył wynik. Jedyną Szansę Arka miała w 15. minucie, po rzucie wolnym sprzed pola karnego praktycznie sam na sam z Długoszem znalazł się Świniarek, ale nie zdążył się złożyć do strzału. Gdyby to trafił, mecz byłby zupełnie inny.

Jedenastu na dziewięciu

W pomeczowej wypowiedzi trener Pochylski zaznaczył, że Arka na drugą połowę wyszła z takim zamiarem, by wymusić kolejny kartkowany faul, by szukać czerwonej kartki dla Chrobrego. Udało się to już w drugiej minucie drugiej połowy, kiedy boisko musiał opuścić strzelec dwóch bramek dla Chrobrego Mateusz Niedźwiedź. Głogowianie nieco się przegrupowali, a nasi piłkarze łatwiej zdobywali teren. Oddali kilka strzałów z dystansu, ale rywal utrzymał ciasną gardę i na więcej niż strzał z okolic 20. metra nie pozwalał. W 67. minucie Chrobry grał już w dziewiątkę. Szeląg zatrzymał nieprzepisowo Szczęśniaka, za co dostał żółtą kartkę, lecz młody zawodnik Chrobrego miał nazbyt kąśliwe uwagi do sędziego i za chwilę sam znalazł się poza boiskiem. Arce zostało 23 minuty na odrobienie strat. Okazało się, że Chrobry grający w dziewiątkę jest zbyt silny. Co gorsza, głogowianie przy minimalnie zimnej krwi mogli nas skarcić szybkimi kontrami, łapali jednak pozycje spalone.

Albo rybka, albo...

Skoro jedyny rywal, jakiego potrafiliśmy pokonać wiosną to jak na razie Unia Kunice, to coś jest nie tak. Przed Arką w tym tygodniu dwa mecze, z Tęczą Krosno Odrzańskie w środę i z Promieniem Żary w sobotę. Tęcza w ostatniej kolejce pokonała Orła Ząbkowice a Promień wygrał z Lechią II Zielona Góra. To nie będą łatwe mecze, same się nie wygrają. A nie zobaczymy choćby Rozynka i Kałużnego, którzy będą pauzować za kartki. Jeśli Arka nadal wierzy, że w tej lidze jest w stanie cokolwiek ugrać, to chyba najwyższa pora, żeby zacząć to robić. Trzeba zacząć ciężko, bardzo ciężko pracować na boisku.

Dziś nie zamieszczamy tabeli, jej aktualność nie przetrwa 24 godzin, bo juz w środę o 17.00 Arka podejmie w Nowej Soli Tęczę. W sobotę z Promieniem nasz zespół zagra o godz. 16.00.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje