Reklama

Reklama

Największe ognisko zakażeń w Zielonej Górze. DPS pod lupą prokuratury

Zaniedbania, odleżyny i otwarte rany - stwierdzili medycy u pacjentów z DPS-u Dom Kombatanta w Zielonej Górze. W związku z podejrzeniami nieprawidłowości w sprawowaniu opieki nad pensjonariuszami śledztwo prowadzi tamtejsza Prokuratora Okręgowa.

Wcześniej sprawę nadzorowała zielonogórska prokuratura rejonowa, która jego realizację zleciła policji. Teraz postępowanie będzie prowadził Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Reklama

W ostatnim czasie pojawiły się informacje z ośrodków medycznych - w tym ze szpitala w Gorzowie Wielkopolskim - do których ewakuowano pensjonariuszy DPS, że stwierdzono u tych pacjentów zaniedbania, odleżyny, rany otwarte.

Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera, informacje te muszą podlegać procesowej weryfikacji i w związku z tym konieczne stanie się uzyskanie z placówek spoza okręgu zielonogórskiego (Gorzów Wielkopolski, Drezdenko, Torzym i inne) stosownej dokumentacji medycznej.

- Konieczne będzie również przesłuchanie osób z personelu medycznego szpitali - dodał Fąfera.

- Prokurator Okręgowy w Zielonej Górze uznał więc, że w tej sytuacji zasadne jest, aby śledztwo przejął do prowadzenia prokurator wydziału śledczego, który prowadzi postępowania tzw. okołomedyczne. Będzie to z pewnością z korzyścią dla prowadzonego śledztwa - wyjaśnił rzecznik.

Odleżyny, rany i braki w dokumentacji medycznej

Śledztwo te zostało wszczęte w lipcu 2020 r. po zawiadomieniu od rodziny jednej ze zmarłych pensjonariuszek tego DPS-u, a kilka miesięcy później poszerzone o materiały dotyczące zgonu innej osoby zmarłej w tym ośrodku.

Obecnie śledztwo jest prowadzone w kierunku narażenia pensjonariuszy przez personel medyczny DPS-u na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego spowodowania śmierci co najmniej dwojga pensjonariuszy.

W zeszłym tygodniu prokuratura zwróciła się do szpitala w Gorzowie Wielkopolskim o przekazanie dokumentacji dotyczącej stanu zdrowia ewakuowanych z tego DPS-u seniorów. Lecznica informowała, że po przyjęciu pierwszych pacjentów Domu Kombatanta okazało się, że mają oni poważne problemy zdrowotne, są zaniedbani - mają odleżyny i otwarte rany, a w ich dokumentacji medycznej występują poważne braki.

Dotychczas w gorzowskim szpitalu z ponad 60 przywiezionych tam pensjonariuszy Domu Kombatanta zakażonych koronawirusem zmarły trzy osoby w podeszłym wieku. Jeden z seniorów z tego DPS-u zmarł w szpitalu w Zielonej Górze.

Największe ognisko zakażeń w mieście

Dom Kombatanta był największym ogniskiem koronawirusa w Zielonej Górze. Wirusa potwierdzono tam u 72 pensjonariuszy i 35 pracowników. Przed ewakuacją DPS miał pod opieką około 170 osób, a personel placówki liczył ponad 120 osób.

W ubiegłym tygodniu została przeprowadzona ewakuacja pensjonariuszy Domu Kombatanta. Zarządził ją wojewoda lubuski z uwagi na brak wystarczającego personelu do zapewnienia odpowiedniej opieki. Podopieczni zakażeni koronawirusem zostali przewiezieni do szpitali w Gorzowie, Zielonej Górze i Żaganiu, a pozostali do szpitali w Drezdenku i Torzymiu.

Po zakończeniu dezynfekcji, pod koniec tego tygodnia, budynki DPS-u mają zostać przekazane samorządowi miasta Zielona Góra, tak, by jego pensjonariusze mogli wrócić do niego i zwolnić w szpitalach miejsca dla chorych na COVID.

Władze Zielonej Góry zapowiedziały, że z czterech pawilonów placówki, pawilon A posiadający osobne wejście, będzie przeznaczony na izolatorium. Umożliwi to w przyszłości przeniesienie tam zakażonych pensjonariuszy. Dodatkowo pomiędzy nim a pozostałymi, powstanie śluza, która pozwoli na zachowanie bezpieczeństwa sanitarnego pozostałych budynków. Ma zostać również zmniejszona liczba pensjonariuszy Domu Kombatanta. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje