Reklama

Reklama

Lubuskie: Właściciel sklepu utrudniał kontrolę sanitarną. Stanie przed sądem

Policjanci z Drezdenka (Lubuskie) przedstawili właścicielowi jednego z tamtejszych marketów zarzuty wpływania na wykonywane czynności i naruszenia nietykalności cielesnej dwóch inspektorek sanepidu. Doszło to tego podczas kontroli przestrzegania zasad bezpieczeństwa w związku z pandemią - poinformował rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

Policjanci z Drezdenka (Lubuskie) przedstawili właścicielowi jednego z tamtejszych marketów zarzuty wpływania na wykonywane czynności i naruszenia nietykalności cielesnej dwóch inspektorek sanepidu. Doszło to tego podczas kontroli przestrzegania zasad bezpieczeństwa w związku z pandemią - poinformował rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

- Zachowanie mężczyzny uniemożliwiło kontrolę. Do sprawy policjanci zatrzymali również drugiego mężczyznę, który usłyszał zarzut wpływania na czynności wykonywane przez pracownice sanepidu. Obu grozi teraz do trzech lat więzienia - powiedział rzecznik.

Do tej sytuacji doszło w ub. tygodniu w Drezdenku. 55-latek uniemożliwiał dwóm inspektorkom sanepidu przeprowadzenie kontroli związanej z przestrzeganiem zasad epidemiologicznych w jego sklepie. W trakcie wymiany zdań mężczyzna stał się agresywny popychał kobiety, co spowodowało, że jedna z nich upadła.

Reklama

Zachowanie właściciela, któremu pomagał drugi mężczyzna, uniemożliwiło skuteczne przeprowadzenie kontroli. Sanepid powiadomił o zajściu policjantów, którzy zatrzymali obu mężczyzn i przestawili im zarzuty.

"Bagatelizują zagrożenie"

Maludy zaznaczył, że każdego dnia medycy, funkcjonariusze służb oraz pracownicy wielu instytucji zaangażowani są w walkę ze skutkami pandemii. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni skupiają się na leczeniu osób zakażonych, a policja czy inspektorzy sanitarni weryfikują przestrzeganie zasad mających ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa.

- Większość obywateli ze zrozumieniem przyjmuje ciężką pracę funkcjonariuszy i pracowników sanepidu. Niestety są też osoby, które swoim zachowaniem bagatelizują zagrożenie. Zdarzają się również osoby, które na widok służb reagują agresją. Takie zachowanie wiąże się jednak ze zdecydowaną reakcją policji - podkreślił rzecznik.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy