Reklama

Reklama

Lubuskie: Teren wokół ogniska ASF będzie ogrodzony i przeszukany

"Cały ten teren zostanie przeszukany, by odnaleźć ewentualne padłe dziki i je usunąć" - poinformował prezes Lubuskiej Izby Rolniczej Stanisław Myśliwiec. Reakcję służb ocenił jako właściwą i błyskawiczną. Wyznaczono obszar skażony, który obejmuje częściowo powiaty wschowski i nowosolski.

W piątek Główny Lekarz Weterynarii poinformował w komunikacie, że pierwszy przypadek afrykańskiego pomoru świń (ASF) wykryto u dzika w woj. lubuskim. Obecność wirusa u padłego dzika potwierdziło laboratorium Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.

"Uzyskanie dodatnich wyników badania w województwie lubuskim świadczy o odosobnionym przypadku wystąpienia tej choroby u dzików, bez możliwości powiązania epidemiologicznego i geograficznego z dotychczas notowanymi przypadkami ASF na terytorium Polski. Odległość miejsca stwierdzenia ASF w woj. lubuskim od miejsc występowania tej choroby w populacji dzików oraz ognisk u świń wynosi ponad 300 km" - napisano.

Reklama

W związku z wykryciem ogniska choroby, w Gorzowie Wlkp. obradował Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego. W spotkaniu wzięli udział m.in.: wiceminister, pełnomocnik rządu ds. działań związanych z wystąpieniem ASF Szymon Giżyński oraz zastępca Głównego Lekarza Weterynarii Mirosław Welz. Przygotowywane podczas spotkania zarządzenie wojewody lubuskiego, którego obowiązki pełni wicewojewoda Wojciech Perczak, ureguluje nakazy i zakazy skierowane do rolników, hodowców trzody chlewnej i myśliwych. Zarządzenie zostanie opublikowane w Dzienniku Urzędowym Województwa Lubuskiego.

Nie ma hodowli trzody chlewnej na tym obszarze

"W obszarze skażenia żadne z gospodarstw - na dzisiaj - nie prowadzi hodowli trzody chlewnej. Informujemy, że w wyznaczonej strefie służby sanitarne, weterynaryjne, policja, straż pożarna, leśnicy oraz myśliwi będą prowadzili działania określone w rozporządzeniu wojewody" - napisano w komunikacie po posiedzeniu zespołu kryzysowego.

Prezes Lubuskiej Izby Rolniczej Stanisław Myśliwiec poinformował, że miejsce znalezienia dzika ma zostać ogrodzone siatką leśną, mają też być wyznaczone dwie strefy - pierwsza o promieniu 5 km, a druga - 10 km. Cały ten teren - jak mówił - zostanie przeszukany, by odnaleźć ewentualne padłe dziki i je usunąć. Dodał, że w ten sposób z ogniskiem wirusa ASF poradzili sobie Czesi.

"Reakcja ze strony naszych służb jest właściwa i błyskawiczna. Wczoraj był znany wynik badania, a dzisiaj jest decyzja o tak szerokich działaniach" - ocenił Myśliwiec. "Myślę, że Unia Europejska w momencie, kiedy zobaczy co tu się działo, że ten teren jest wykluczony, nie obejmie nas restrykcjami - tym bardziej, że teren ten obejmuje kilka miejscowości, gdzie nie ma żadnej produkcji trzody chlewnej" - mówił. Wyraził też nadzieję, że to jedyny przypadek wirusa ASF w regionie.

Dodatni wynik badania w kierunku ASF uzyskano w próbkach pobranych od padłej samicy dzika, znalezionej 4 listopada br. w pobliżu drogi nr 325 łączącej miejscowości Sława i Nowa Sól. Zwierzę zginęło w wypadku drogowym. Dzik został znaleziony w miejscu, które nie było objęte ograniczeniami.

Przede wszystkim bioasekuracja

Główny Lekarz Weterynarii przypomina o konieczności przestrzegania zasad bioasekuracji przez osoby zajmujące się świniami, w celu uniknięcia potencjalnej możliwości przeniesienia choroby ze środowiska naturalnego do gospodarstwa. "W przypadku znalezienia zwłok padłego dzika, należy pozostawić je w miejscu znalezienia oraz niezwłocznie poinformować o tym fakcie powiatowego lekarza weterynarii" - czytamy w komunikacie GIW.

Dotychczas wszystkie wykryte przypadki ASF pochodziły z województw: podlaskiego, lubelskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego, czyli terenów położonych na wschód od Wisły. Do końca października wykryto ok. 1890 przypadków tej choroby u dzików.

Choroba ASF nie stwarza żadnego zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzi.

Leśnicy z zachodu województwa są spokojni

Jak dowiedziała się Interia nieoficjalnie od pracowników jednego z nadleśnictw położonych w zachodniej części województwa lubuskiego, niedaleko granicy z Niemcami, na razie leśnicy nie obawiają się ASF. Po komunikatach głównego Lekarza Weterynarii, dotyczących tej choroby zakaźnej, zachowują szczególne środki ostrożności, zgłaszając do przebadania każdy przypadek padłego dzika w podległych sobie leśnictwach. 

Jak zdradził nasz rozmówca, na chwilę obecną nie są oficjalnie planowane redukcje populacji wolno żyjących dzików na tym terenie. Także zwierzęta pozostające w rękach prywatnych są na razie bezpieczne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje