Reklama

Reklama

Hałaśliwa fabryka peletu w Stanowicach. Ludzie montują podwójne okna

Mieszkańcy Stanowic koło Gorzowa Wielkopolskiego mają dość kłopotliwego sąsiedztwa wytwórni peletu. Hałas jest tak duży, że ludzie dobudowują sobie dodatkowe okna, by spokojnie żyć.​ - Jeszcze kilka lat temu ta wieś była oazą spokoju, teraz jest "oazą" hałasu, pyłu i smrodu - powiedzieli reporterowi "Interwencji" Polsatu.

Pięć lat temu zaczęto przekształcać miejscowe gospodarstwo rolne w firmę produkującą pelet. Inwestycja nie ruszyła od razu, lecz w zeszłym roku. Wówczas pojawił się nowy inwestor i zaczął całodobową produkcję. Smród to nie jedyny problem.

- Potężny hałas, słychać go w domach, a nawet poza miejscowością. Do tego emisja pyłów, drobnych trocin latających w powietrzu, wdychamy to. Nie można otworzyć okien, wywiesić prania - opowiadali mieszkańcy Stanowic.  

Kiedy ekipa "Interwencji" przyjechała na miejsce, przedsiębiorstwo nie pracowało. Jak twierdzą mieszkańcy, zawsze tak jest, kiedy w Stanowicach pojawiają dziennikarze. Pokazali dziesiątki filmów, na których słychać uciążliwy hałas i widać kłęby dymu z komina. Wynika z nich, że fabryka potrafi pracować do późnych godzin nocnych. 

Reklama

Dodatkowe okna w mieszkaniu

Problemem jest też unoszący się w powietrzu pył. Jego skalę widać m.in. na nagraniach aut nim pokrytych. Jak mówią mieszkańcy, wystarczy że są zaparkowane pod gołym niebem przez kilkanaście minut.

Kontrowersje wokół wystawy w Łodzi. "Sztuka może więcej"

Pani Ewa i pan Edward mieszkają w bloku sąsiadującym z wytwórnią. Aby zniwelować hałas, musieli zamontować na własny koszt dodatkowe okna wewnątrz mieszkania.

- Musieliśmy na pierwszym piętrze zamontować podwójne okna, a i tak słychać. To zresztą słychać kilometr od tego miejsca. Ja nie mogłem obiadu tutaj zjeść, o spaniu to już mówię, braliśmy leki nasenne - powiedzieli.

Prezesa wytwórni peletu dziennikarze nie zastali na terenie zakładu. W rozmowie telefonicznej przekazał, że nie jest prowadzona żadna produkcja, tylko trwa rozruch inwestycji. I zapowiedział, że zamontuje urządzenia, które zniwelują uciążliwości.

Reporter: Mieszkańcy skarżą się na dość dużą uciążliwość ze strony pana firmy

Paweł Kujawa, prezes wytwórni peletu: Inwestycja jest w trakcie realizacji, a nie pełnej produkcji.

- Bez względu na to, czy to produkcja, czy rozruch, jest to uciążliwe.

- Normy mówią o czymś innym.

- Obok są domy, bloki.

- Jest jeden blok.

- Ja widzę trzy.

- Jest jeden blok, sama działka nie graniczy z budynkami mieszkalnymi.

 

"Hałas nasila się w dni wolne"

- Oni mówią, że to rozruch, to co będzie przy regularnej produkcji? To się zwiększy kilkukrotnie. Ten hałas nasila się w dni wolne, wtedy nikt nie sprawdza nasilenia hałasu. Teraz w długi weekend rodziny przyjechały do nas i nie mogliśmy spędzić normalnego dnia. Nie ma możliwości, żeby zrobić sobie grilla. W niedziele, święta też - alarmują w rozmowie z nami.

Wskazują, że hałas utrudnia im odpoczynek po powrocie z pracy.  - Wstajemy z bólem głowy, nasze mieszkania straciły na wartości. Kto tu kupi, jak się dowie o tym - podkreślają.

Opinie mieszkańców o uciążliwości zakładu potwierdzają urzędnicy starostwa powiatowego i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z Gorzowa Wielkopolskiego. Przeprowadzili oni kontrolę. Lista nieprawidłowości jest długa.

- Nie ma decyzji o umocowaniach środowiskowych dla instalacji do produkcji peletu. Druga nieprawidłowość, to działanie bez pozwolenia na przetwarzanie odpadów. Stwierdziliśmy, że w ciągu dnia występują uciążliwości przekroczenia norm hałasu, odczuwalne dla mieszkańców. Jeżeli w dzień są przekroczenia, to w naszej opinii w nocy też będą. W naszej ocenie oni prowadzą działalność, mimo, że się tego wypierają - poinformowała Justyna Adamirowicz z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim.

- Postępowanie jest prowadzone w celu wydania decyzji ograniczającej negatywne oddziaływanie na środowisko, ale jest to długotrwałe, bo czekamy na opinię innych organów  - zaznaczyła z kolei Magda Olechnowicz ze Starostwa Powiatowego w Gorzowie Wielkopolskim.

Miał zniszczyć grób i znieważyć zwłoki. To proboszcz parafii

Mieszkańcy Stanowic twierdzą, że nie mają pomocy ze strony wójt gminy Bogdaniec, która "stoi po stronie inwestora".

- Teraz ten zakład działa, ale prowadzone są postępowania.  Przy jego powstaniu, nikt nie złamał prawa. Mieszkańcy zawsze muszą mieć do kogoś pretensje. Nie zrobimy z terenów wiejskich sanatorium, zakłady muszą gdzieś produkować - powiedziała Krystyna Pławska, wójt gminy Bogdaniec

Dowiedz się więcej na temat: fabryka | akcja protestacyjna | sprzeciw

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje