Reklama

Reklama

Gorzów Wielkopolski: Seryjny złodziej mieszkał w samochodzie. Kradł pieniądze i bilety

W sierpniu na terenie Gorzowa Wielkopolskiego i okolicznych miejscowości doszło do serii włamań. Ginęły pieniądze, narzędzia, a nawet bilety komunikacji miejskiej. Złodziej został złapany, gdy spał w aucie na parkingu stacji benzynowej. Samochód był jego domem, przez co trudniej było go schwytać.

Jednym z miejsc, do których włamał się 27-latek był kiosk. Zrobił to nocą. Ponieważ w kasie nie było gotówki, zabrał ze sobą bilety. 

- Tylko tyle, że naraził nas na nerwy i naprawienie rolety. Policja musiała przyjeżdżać, spisywać - mówiła "Wydarzeniom" Polsat  Lidia Franciszkowska współwłaścicielka okradzionego kiosku. 

Na miejscu przestępstwa śledczym udało się zebrać sporo śladów. Nie tylko odciski palców. 

- Jak sięgał ręką po kasę, to mamy tą pleksę, no i tak było pięknie odbicie - nie? - przyznała współwłaścicielka. Wizerunek sprawcy został wyraźnie zarejestrowany dlatego włamanie szybko skojarzono z innymi, na których rabusia nagrał monitoring. W foodtrucku z kurczakami też ukradł kasetkę z fiskalnej kasy. Takich włamań w ostatnich dniach w Gorzowie, Deszcznie, Witnicy i Kłodawie było przynajmniej dziesięć. Ofiary włamań zaczęły upubliczniać nagrania z monitoring. Dzięki temu ustalono, kto jest ich negatywnym bohaterem.

Reklama

Mieszkał w samochodzie

- Kolejnym krokiem było ustalenie jego tożsamości, to również nam się udało. Natomiast mieliśmy informację, że mężczyzna mimo tego, że kiedyś przebywał w Gorzowie, to w tej chwili może się przemieszczać - poinformował podkom. Grzegorz Jaroszewicz, oficer prasowy policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Policjanci ustalili, że 27-latek ma samochód, którym jeździ, i w którym śpi. Został zatrzymany na parkingu przy stacji benzynowej, na obrzeżach miasta. 

Zanim zorientował się, że jest zatrzymywany, miał na rękach kajdanki. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.

Odpowie za kradzież i narkotyki

- Pomimo tego, że mężczyzna ma już postawionych 9 zarzutów za kradzieże z włamaniem miał przy sobie kilka działek amfetaminy i za to też usłyszał zarzut, ta sprawa jeszcze nie została przez nas zamknięta. Na tym etapie jeszcze nie chcemy zdradzać jej szczegółów - dodał policjant. 

Złodziejowi grozi do dziesięciu lat wiezienia. Straty jakie spowodował obudzony przez policję wyceniono na około 50 tysięcy złotych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje