Reklama

Reklama

Dramat mieszkańców 12-rodzinnego bloku. Palą węglem, ale dodatku nie będzie

Dwanaście rodzin z Ostrowa k. Sulęcina (woj. lubuskie) ma problem z uzyskaniem dodatku węglowego, który - jak sądzili - im przysługuje. Zawód spotkał ich dopiero w urzędzie gminy, gdy dopiero tam od pracowników dowiedzieli się, że nie ma takie możliwości. Dla mieszkańców bloku wypłata tych pieniędzy to kwestia tego, czy zimą będą marznąć - zapasy posiadanego przez nich surowca są już na wyczerpaniu, a na zakup nowego ich po prostu nie stać.

Zarządca nieruchomości, w którego kotłowni znajduje się piec na węgiel brunatny mówi, że to kuriozum - relacjonuje reporterka Polsat News, Dorota Wleklik. Jego zdaniem o tych ludziach najwyraźniej "zapomniano". Ma żal do decydentów, że nie przewidzieli takiej sytuacji.

Nie dostaną dodatku węglowego

Wszystko przez rodzaj węgla, jakim opalają swoje mieszkania lokatorzy pewnego bloku w Ostrowie. Na sezon grzewczy wystarczą im zwykle dwie wywrotki, czyli ok. 50 ton. Materiał kupują w pobliskiej Sieniawie, gdzie znajduje się kopalnia węgla brunatnego.

Mieszkańcy wielorodzinnego bloku należącego do popegeerowskich budynków to w większości starsi ludzie, utrzymujący się ze skromnej emerytury. Teraz dowiedzieli się, że nie mogą dostać 3 tys. zł dodatku węglowego, mimo że węglem przecież palą.

Reklama

Dodatek węglowy. Błąd ustawodawców czy urzędników?

Dorota Wleklik wyjaśnia, że w ustawie o dodatku węglowym wymienione są objęte nim konkretne surowce. W 12-rodzinnym bloku jego lokatorzy ogrzewają się paląc w piecu węglem brunatnym. W ustawie natomiast jest mowa o węglu, ale kamiennym, a także brykiecie i pellecie. We wszystkich tych przypadkach podstawą musi być ten pierwszy surowiec, którego nie może być w nich mniej niż 85 procent.

Gdy mieszkańcy zainteresowani dopłatami udali się do urzędu, aby złożyć wniosek, dowiedzieli się, że dodatek węglowy nie jest dla nich.

Dodatek węglowy. Przepisy są jednoznaczne

- Tona wzrosła ponad 300 procent. Zamówienie złożyłem w czerwcu, i wtedy usłyszałem że to będzie nowa cena 560, gdy poprzednio płaciliśmy po 180 (zł - red.) za tonę. Przy czy od razu zaznaczono, że na dzień dostawy cena może się zmienić, oczywiście w górę - mówił reporterce Stanisław Przybylski, zarządca wspólnoty. 

Przepisy są bezlitosne i urzędnicy nie mają innego wyboru, jak interpretować je wprost, czyli dodatki dotyczą tylko opalających węglem kamiennym, ale już nie brunatnym.

Nie dostaną dodatku węglowego. "Płakać mi się chce"

Lokatorzy 12-rodzinnego bloku, którzy żyją w nim od wielu dekad, narzekają na rosnące koszty utrzymania i poniesione wysokie nakłady, aby mieszkać tu w godnych warunkach - takie jak przeprowadzenie termomodernizacji i zdjęcie z dachu szkodliwego azbestu. Wspólnota musiała na te wydatki zaciągnąć półmilionowy kredyt. Teraz raty tego kredytu też poszły w górę.

Mieszkańcom ledwo wystarczy na spłacanie obecnych zobowiązań i wiedzą już, że na ogrzewanie może im już nie wystarczyć środków. W pomieszczeniach budynku panuje temperatura 15-16 stopni Celsjusza, ponieważ lokatorzy są zmuszeni oszczędzać opał. Węgiel brunatny, który jeszcze im pozostał, przeznaczają głównie na ogrzewanie wody.

- Wie pani, jak patrzę to płakać mi się chce. Bo tak: leki trzeba kupić, jestem sama, mąż mi zmarł niedawno, jedną emeryturę mam i wszystko muszę za swoje pieniądze. Także mi się płakać chce dosłownie - zwierzyła się reporterce Polsat News Renata Bajerska, mieszkanka Ostrowa. Gdy wypowiadała te słowa, z jej oczu poleciały łzy.

- Dowiedzieliśmy się od zarządcy, że dopłat nie będzie. No to temu teraz taki szum z tego, bo zima idzie, a węgla nie ma - stwierdził inny lokator, Ryszard Kosiański.

Piec za 200 tys. zł. Kupno nowego nie wchodzi w grę

W kotłowni znajduje się piec kupiony za 200 tys. zł może być opalany tylko węglem brunatnym i nie można do niego wrzucać innych surowców. Koszty zakupu nowego pieca lub jego modernizacji są dla mieszkańców "niewyobrażalne" - przekazuje Dorota Wleklik.

Lokatorzy ogrzewanej węglem brunatnym nieruchomości zdają sobie sprawę, że ten surowiec jest mniej kaloryczny i trzeba go kupić więcej, nie służy też ochronie środowiska, ale jak mówią reporterce Polsat News, w tej chwili przed zimą nie mają innego rozwiązania i wciąż jeszcze liczą na odpowiedź z Warszawy lub gminy w ich sprawie.

Zakaz palenia węglem brunatnym w Polsce

Trzeba palić wszystkim, poza szkodliwymi rzeczami, bo Polska musi być ogrzana - stwierdził na początku września prezes PiS Jaroslaw Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami w Nowym Targu. Należy jednak pamiętać o obowiązującym prawie, które zakazuje używania m.in. węgla brunatnego do ogrzewania gospodarstw domowych.

Chodzi o ustawę z dnia 5 lipca 2018 roku, która dzięki nowelizacji od 1 czerwca 2020 roku wprowadziła zarówno zakaz palenia węglem brunantnym w domach prywatnych i instalacjach grzewczych o mocy nominalnej mniejszej niż 1 MW, jak i jego sprzedaży prywatnym podmiotom.

Taka informacja widnieje też na stronie kopalni Sieniawa, która jednocześnie podkreśla, że posiadany w jej ofercie węgiel brunatny "spełnia wymagania jakościowe określone w przepisach wydanych na podstawie art. 3a ust 2 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006r. o systemie monitorowania i kontroli jakości paliw", a świadectwa jakości sprzedawanych przez nią produktów są dostępne w dziale handlowym i ekspedycji (wadze) kopalni.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy